fragile nr 2/2009
Vladimir Stojnić
Chłopiec z obrazu Claud'a Monet'a
Un coin d'appartement (1875)
Stoisz jakby na granicy
Pomiędzy narodzinami słów
A śmiercią przedmiotów
Stoisz niemy jak obraz
Z którego spoglądasz
I który łączy cię ze światem
A równocześnie od niego oddziela
Stoisz w półmroku pokoju
Na popękanym parkiecie
I widzisz jak rośnie ogród
Poprzez otwarte drzwi
Nie wiesz, że tak samo
Pękają kości
I zardzewiała stal
Gdzież w dole, głęboko w torfowisku.
Zbierasz ciszę
Ze starego stołu
Wiszącego żyrandola
Ze wszystkich zasłon i draperii.
Gałęzie i liście naginają się do wnętrza pokoju.
Zieleń przechodzi w szarość.
A ty, ty zamknąłeś ciszę
Głęboko w sobie
Będziesz ją tam trzymał
Dopóki nie wyrosną jej skrzydła.
Pudełko
(władca krwi, która wpłynęła do czystego snu)
Zapach lawendy, cynamonu i morskiej soli
I całkowicie pustego białego pokoju
Bez drzwi, okien, ścian,
Podłogi i sufitu. Biała nieskończoność
Tylko w pobliżu jednego z wymyślonych kątów
W czerwonej, ceramicznej filiżance dymi kawa.
W tym dymie przepadło moje ciało.
Kropla po kropli
Krew przesiąka z trzeszczącego strychu,.
Krew wrze na fajerce w dżezwie.
My podlewamy krwią kwiaty
Podczas gdy ludy pustynne umierają z pragnienia.
Kwestia globalnego ocieplenia:
Topią się tafle krwistego lodu.
Oceany krwi będą wzbierały
Aż do poziomu naszych otwartych ran
Cisza w mieszkaniu nr 14
Minęły już cztery lata odkąd
Po raz ostatni wychodziłam z mieszkania
I prawie trzy odkąd siedzę w tym
Fotelu koloru zasuszonej maliny.
Myszy biegają po moich nogach.
Robaki drążą rany w mojej szyi.
Gdy się wykąpią rozprawiają o wpływie
Mchu i kryształów na lunatykowanie.
Poprzez rozsuniętą roletę docierają
Oznaki fermentu, góralskie ciupagi
Co zataczają się po wilgotnych ulicach.
A legenda mówi, że wszystko to
Już raz się wydarzyło, że już
Wygraliśmy i że nie trzeba się już martwić,
* * *
Mój kręgosłup to rozwścieczony wąż
Który kąsa chmury
I śmieje się
Ustami pełnymi błyskawic
Moje serce jest starannie zapakowane
W zatłuszczony papier rzeźnika
I bije na ladzie sklepiku kolonialnego
Tik - tak, tik - tak
Moje kości są z soli
Z wnętrzności pustego morza
Które obraca się wokół siebie
I powtarza swoje ślady
Moją wygarbowaną skórą
Łatają dziury na podartej odzieży
Zwisające aplikacje
Na pasach Mebiusa
Bez drzwi, okien
I czerwonych, koronkowych firanek
W pustym pokoju
O wielkich i wiecznych ścianach
Vladimir Stojnić ur. w 1980r. w Belgradzie, absolwent Wydziału Prawa, laureat wielu konkursów i festiwali poetyckich, publikował poezję w wielu czasopismach,
antologiach i zbiorach pofestiwalowych, jako laureat konkursu dla młodych poetów im. Vladislava Petkovicia-Disa "Mladi Dis" doczekał się publikacji debiutanckiego
tomiku Czas się skończył (Vreme se zavrsilo, Čačak 2008). Pisze również eseje i krótką prozę.
Jego poezja została opublikowana w przekładzie na język polski również w Antologii Młodszej Poezji Serbskiej WOJNA I MP3 (Kraków 2007) oraz w czasopiśmie "Portret".
powrót

