ARCHIWALNE
NUMERY

fragile nr 2/2009

Psychopatologia dobrobytu - Koons obraża Burbonów

aut. Marta Lisok

To jest dobre, bo jest okropne 1

Wersalskie złocenia, freski, stiuki i marmury zostały uzupełnione o obiekty Jeffa Koonsa, do złudzenia przypominające dmuchane zabawki i jarmarczne figurki. Natłok form, koloru, blasku i wizualnych przyjemności skumulowany jest w taki sposób, by wzbudzić w odbiorcy uczucie przesytu. Połyskliwe powierzchnie rzeźb, które imitują materiał inny niż ten, z którego zostały wykonane to znak rozpoznawczy Koonsa, który mawia "smak jest właściwie bez znaczenia". Wersalski pałac zdaje się być naturalnym środowiskiem dla kilkunastu eksponowanych obiektów, pochodzących z różnych okresów twórczości artysty. W wypolerowanych odlewach, sprawiających wrażenie miękkich i lekkich: Moon (1995-2000) i Rabbit (1986), odbijają się urządzone z przepychem pomieszczenia Galerii Zwierciadlanej i Salonu Obfitości. W XVII-wiecznym Salonie Marsowym zawisła gigantyczna rzeźba z aluminium, przedstawiająca homara (Lobster, 2003). W Sali Królowej, miejscu gdzie na świat przychodzili delfini, ustawiono wazę z kwiatami (Large vase of flowers, 1991), jaskrawo fioletowy Ballon dog (1994-2000) stanął w Salonie Herkulesa. W innych salach można było podziwiać między innymi: przypominające gigantyczny cukierek w metalicznym opakowaniu, Wiszące serce (1994-2006) czy rzeźby powstałe w 1988 roku, wykonane z porcelany i ceramiki figury różowej pantery w czułym uścisku z roznegliżowaną blond modelką (Pink Panther), Michaela Jacksona z ukochanym szympansem Bubbles, wyrzeźbionego w drewnie Misia i policjanta czy nawiązującą do sztuki ozdobnego strzyżenia krzewów i projektowania ogrodów, zbudowaną z kwiatów rzeźbę Split-Rocker - połączenie głów konia i dinozaura, która została umieszczona w Oranżerii.

Obiekty Koonsa wyglądają jak pozostałości po wizycie kosmitów, którzy wylądowali w przestrzeni wersalskiego Gesamtkunstwerku. Dziecięcy zachwyt artysty nad pustką zabawki, z którego wyrasta większość jego prac, jest zgrzytem w wymuskanym, pompatycznym splendorze muzeum. Iluzjonistyczne triki stosowane przez Koonsa zwodzą spojrzenie widza. W niektórych salach prezentowane obiekty stapiają się w całość z barokowym wystrojem. Wersal bezskutecznie próbuje zasymilować postmodernistyczne wtręty. Artysta zastawiając pułapki w postaci swoich prac, nakłuwa balon powagi, rozsadzając od wewnątrz pełną namaszczenia aurę królewskiego pałacu. Ze względu na duże zainteresowanie odwiedzających, zapadła decyzja o przedłużeniu wystawy o trzy tygodnie, co stało się powodem skargi, jaką do sądu administracyjnego Wersalu wniósł potomek rodu Burbonów, Charles-Emmanuel de Bourbon-Parme, mówiąc o profanacji i braku szacunku należnego zmarłym. Potomek Ludwika XIV uważa, że prace amerykańskiego artysty obrażają jego przodków.


Cały artykuł dostępny w wersji papierowej "Fragile"




1 S. Sontag, Notatki o kampie, "Literatura na świecie", 1979, s. 309.
PRZESTRZEŃ WYPOWIEDZI >> LUKSUS







© Copyright Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie. Wszelkie prawa zastrzeżone