fragile nr 3/2009
Wyprawy i ekspedycje do Nowego Świata
aut. Radosław Palonka
Ciekawość, chęć poznania dotychczas nieodkrytych lądów, nawiązania kontaktów handlowych, żądza zdobycia bogactw i zagarnięcia innych ziem to tylko niektóre z bardziej lub mniej oficjalnych powodów wypraw, podróży i ekspedycji Europejczyków organizowanych w dobie wielkich odkryć geograficznych XV i XVI wieku, ale także i późniejszych, trwających niekiedy całymi miesiącami i latami. Niektóre z tych wypraw jak np. podróż Krzysztofa Kolumba w 1492 roku, wyprawa Ferdynanda Magellana z początku XVI wieku, czy dużo wcześniejsza podróż Marco Polo z XIII wieku przyczyniły się ogromnie do poszerzenia ówczesnej wiedzy i poznania różnych części świata. Te najsłynniejsze wyprawy stanowiły jednak jedynie część z wielu ekspedycji podejmowanych przez żeglarzy, podróżników, kupców, konkwistadorów, misjonarzy i czasem uczonych w nieznane i nieodkryte miejsca. Wiele z nich kierowało się na teren Ameryki Północnej i Południowej.Informacje pozostałe po takich wyprawach w postaci notatek, rysunków, opisów czy kronik, oprócz ogromnej ilości danych geograficznych lub botanicznych stanowią także nieocenioną pomoc dla naukowców rekonstruujących dawne kultury, m.in. archeologów, antropologów i historyków. Dokładny przebieg wypraw znany jest z reguły dzięki źródłom pisanym i mapom sporządzonym przez samych odkrywców. Najczęściej jednak znane są one tylko w przybliżeniu. Wówczas często badania archeologiczne połączone z drobiazgową analizą dostępnych źródeł pisanych próbują precyzyjnie ustalić przebieg tras poszczególnych wypraw. Jest to najczęściej zadanie bardzo trudne i żmudne, jako że materialnych śladów takich podróży pozostaje zazwyczaj niewiele. Czasem jednak poszukiwania i badania archeologiczne przynoszą pożądane efekty.
Przykładem takich uwieńczonych sukcesem poszukiwań śladów podróży i bytności pierwszych Europejczyków na kontynencie północnoamerykańskim jest odkrycie osady Wikingów w L'Anse aux Meadows w północnej części Nowej Funlandii (dzisiejsze terytorium Kanady), datowanej na około 1000 rok n.e. Informacje o podróżach Wikingów na zachód i odkryciu przez nich mitycznego lądu, Vinlandii, znane są z XII i XIII-wiecznych sag i odnoszą się do wydarzeń z X-XI wieku, kiedy to kolonizując już wcześniej Islandię i Grenlandię, Wikingowie docierają z tej ostatniej do północno-wschodnich wybrzeży Ameryki Północnej, zakładając tam nawet kilka osad. Jednym z pierwszych Wikingów w Nowym Świecie miałby być według tych opowieści Leif Eriksson, zwany też Leifem Szczęśliwym, syn Eryka Rudego, przywódcy osadników normańskich na Grenlandii.
Do lat 60. XX wieku uważano, że być może podróże te były to tylko legendy i mity, jednak w tym czasie badania archeologiczne pozwoliły na odkrycie wspomnianej osady Wikingów. Później doszły znaleziska innych, często pojedynczych przedmiotów wykonanych najprawdopodobniej przez skandynawskich wojowników i kupców, a znajdowanych w starożytnych osadach Inuitów (Eskimosów), co jeszcze bardziej potwierdziło informacje o podróży (czy też raczej licznych podróżach) Wikingów na tereny Ameryki już pięćset lat przed Kolumbem (zresztą niektórzy badacze twierdzą, że Kolumb był dobrze zaznajomiony z tymi wikińskimi opowieściami i sagami).
Jednak to dopiero odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Kolumba w 1492 roku było początkiem poznawania i odkrywania tego kontynentu przez Europejczyków na wielką skalę. Jego podróż za zachód zainicjowała szereg późniejszych wypraw i ekspedycji, część z nich oprócz zdobywania nowych ziem, miała także za zadanie eksplorację i poznanie wnętrza nieznanego wówczas kontynentu amerykańskiego.
Jeśli chodzi o teren Ameryki Północnej, to pierwsze ekspedycje wyruszyły tam jeszcze pod koniec XV i na początku XVI wieku. Były to w większości wyprawy żeglarzy badających wybrzeża nowo odkrytych ziem, jak np. wyprawa Johna Cabota z 1497 roku (często wyprawy te szukały również połączenia drogą morską na zachód do Azji, później były to poszukiwania tzw. Przejścia Północno-Zachodniego łączącego Atlantyk z Pacyfikiem) oraz ekspedycje konwistadorów mające na celu pozyskanie nowych ziem, a także zdobycie bogactw, jakie spodziewano się znaleźć, podobnie jak wcześniej, w podbitych państwach Azteków w Meksyku czy Inków w Peru.
Obszarem penetracji konkwistadorów w Ameryce Północnej stała się przede wszystkim południowa część kontynentu, dokąd zaczęły wyruszać wyprawy już w pierwszej połowie XVI wieku. Wychodziły one najczęściej z hiszpańskiej wówczas Kuby oraz Meksyku (tzw. Nowej Hiszpanii). Jedna z takich wypraw, poprowadzona na południowy-wschód Ameryki Północnej, dowodzona była przez hiszpańskiego konkwistadora Hernando de Soto, który wcześniej służył u Francisca Pizzara w czasie podboju Peru.
Wyprawa H. de Soto trwała od maja 1539 do września 1542 roku i przemierzyła ogromną część południowo-wschodniej i południowej Ameryki Północnej, przechodząc przez terytorium dziesięciu współczesnych stanów amerykańskich. Konkwistadorzy nie znaleźli spodziewanych bogactw, dowódca wyprawy zginął w jej trakcie, wyprawę przeżyła tylko mała grupa Hiszpanów, którzy po paru latach zdołali wrócić do Meksyku, a wiele plemion indiańskich ogromnie ucierpiało w wyniku walk z konkwistadorami i przywleczonych przez nich chorób.
Z tej wyprawy pozostało kilka kronik, pisanych przez towarzyszy H. de Soto, które są pierwszymi opisami ludów indiańskich zamieszkujących te tereny, przede wszystkim ludów budowniczych kopców, tworzących tzw. kulturę Missisipi. Informacje zawarte w tych kronikach dotyczą m.in. osadnictwa, gospodarki, potencjału militarnego, struktur społecznych, wierzeń i są one nieocenionym źródłem informacji dla archeologów, ogromnie pomocnym w rekonstrukcji tych kultur. Jednocześnie od kilkudziesięciu lat prowadzone są interdyscyplinarne prace, mające na celu dokładne ustalenie trasy ekspedycji H. de Soto - m.in. wspominana w kronikach Hiszpanów Zabusta, to najprawdopodobniej jeden z głównych ośrodków k. Missisipi- Moundville, badany przez szereg lat przez archeologów.
Informacje z kronik wyprawy H. de Soto i jego ludzi zostały w licznych przypadkach potwierdzone i uzupełnione o wiele nowych danych ponad sto pięćdziesiąt lat później przez francuskich podróżników, kupców i misjonarzy, którzy odwiedzali te tereny na przełomie XVII i XVIII wieku, m.in. Roberta La Salle, Maturina Le Petit czy Le Page du Pratza.
Misjonarze towarzyszyli także wyprawom konkwistadorów na południowy-zachód Ameryki Północnej. W 1539 roku wyruszyła tam wyprawa hiszpańska, idąca od strony Meksyku pod dowództwem franciszkanina Marcosa de Niza z rozkazu wicekróla Nowej Hiszpanii Mendozy, w celu odnalezienia mitycznych, mających opływać w niezmierzone bogactwa Siedmiu Miast Ciboli. Legenda o miastach Ciboli została przyniesiona do Meksyku przez Cabeza de Vaca, jednego z czterech ocalałych konkwistadorów z nieudanej wyprawy Pánfilo de Narváeza, która wyruszyła w 1529 roku na południowy-wschód. Cabeza de Vaca przez kilka lat błąkał się po południowej części Ameryki Północnej, aż wreszcie w 1536 roku spotkał hiszpańskich łowców niewolników i zdołał wrócić do Meksyku przywożąc legendę o "złotych miastach".
Jego opowieści tylko podsyciły już istniejące fantastyczne opowiadania o bogatych miastach północy i zachęciły Hiszpanów do zorganizowania kolejnych wypraw, z których największa była wyprawa Francisco Vásqueza de Coronado w latach 1540-42. Ekspedycja Coronada trwała ponad dwa lata i dotarła m.in. do osiedli Indian Pueblo w Nowym Meksyku i Arizonie oraz Wielkiego Kanionu Kolorado, a także na teren dzisiejszego stanu Kansas, przywożąc m.in. pierwsze opisy bizonów. W trakcie tej wyprawy odkryto co prawda kilka "miast" indiańskich (nazwanych później przez Hiszpanów pueblami), ale były to głównie osiedla Indian Pueblo. Jak podają kronikarze towarzyszący ekspedycji zamiast spodziewanych bogactw, złota i klejnotów w obfitości znaleziono tam jedynie kukurydzę, fasolę i drób hodowlany (indyki hodowane przez Indian Pueblo).
Jedna z ostatnich wypraw Hiszpanów przed ustanowieniem ich stałego osadnictwa na południowym-zachodzie miała miejsce w 1598 roku pod dowództwem Juana de On~ate, nazywanego też często ostatnim konkwistadorem, który wraz z małą grupą kolonistów osiedlił się w dzisiejszym Nowym Meksyku nad rzeką Rio Grande. On~ate został pierwszym gubernatorem tych ziem, wsławił się też okrucieństwem w stosunku do Indian Pueblo, którzy zamieszkiwali ten obszar.
Niektóre wyprawy na teren Ameryki Północnej lub Południowej nie byly zorientowane tylko na zdobycie i zagarnięcie nowych terenów i podbicie ludów indiańskich tam mieszkających, ale także na naukowe poznawanie i odkrywanie dotychczas niezbadanych obszarów. Przykładem może być wyprawa Francuza Charlesa-Marie de la Condamine, który w latach 30. i 40. XVIII wieku badał dorzecze Amazonki i dokonywał pomiarów szerokości geograficznej tamtych terenów. Podobnych wypraw było coraz więcej, szczególnie w wiekach XVIII i XIX. Jeśli chodzi o teren Ameryki Południowej, to moża tu choćby przytoczyć przyrodniczą wyprawę z połowy XIX wieku Brytyjczyków, Henry'ego Waltera Batesa i Alfreda Russela Wallace'a, którzy zdołali zgromadzić imponującą kolekcję gatunków fauny i flory z terenu dzisiejszej wschodniej Brazylii oraz wyprawę Alexandra von Humboldta, który wraz z Aimé Bonplandem przez blisko pięć lat badali północne części Ameryki Południowej. Niektóre z takich wypraw przynosiły także opisy napotykanych ludów indiańskich i odkrywały zaginione miasta dawnych kultur indiańskich, jak np. Machu Picchu odkryte dopiero w 1911 roku przez Hirama Binghama, profesora z uniwersytetu Yale.
Oczywiście zdarzało się czasem, że takie naukowe wyprawy inspirowane były przez różne kraje zainteresowane późniejszą ekspolarcją nieznanych terytoriów lub po prostu wyniki takich wypraw naukowych mogły być wykorzystywane jako wstepne rozpoznanie wartości terenów pod kątem ich potencjalnej ekspansji. W Ameryce Północnej oprócz wcześniejszych wypraw m.in. Francuzów, Anglików i Hiszpanów, na przełomie XVIII i XIX wieku także nowo powstałe Stany Zjednoczone wzięły aktywny udział w wypełnianiu wielu białych plam na mapie wnętrza kontynentu północnoamerykańskiego. Słynna ekspedycja Lewisa i Clarka, która dzięki wsparciu ówczesnego prezydenta Thomasa Jeffersona wpisując się w prowadzoną politykę Manifest Destiny, przez kilka lat, od 1803 do 1806 roku, zdołała przejść w poprzek kontynentu północnoamerykańskiego i z powrotem, od dzisiejszego St. Louis na pograniczu Illinois i Missouri aż do wybrzeży Pacyfiku. Członkowie wyprawy przeprowadzili w jej trakcie pomiary kartograficzne oraz liczne opisy środowiska naturalnego. Zdołali także dokonać opisów napotykanych po drodze ludów i plemion indiańskich, m.in. pod kątem ich języków i obyczajów.
Kilkadziesiąt lat później wyprawy organizowane na południowy-zachód, który w 1848 roku po wojnie z Meksykiem dostał się w ręce Stanów Zjednoczonych, zaczęły eksplorować ten wciąż słabo poznany obszar. Można tu choćby przypomnieć wyprawy rzeką Kolorado i później lądem Johna Wesleya Powella na przełomie lat 60. i 70. XIX wieku, czy z tego samego okresu tzw. Hayden Expedition, które to oprócz opisów geograficznych przyniosły liczne dane etnograficzne dotyczące napotkanych ludów indiańskich oraz opisy ruin starożytnych osad i miast indiańskich. Te XIX-wieczne opisy stanowią do dzisiaj skarbnicę informacji, z której w dalszym ciągu korzystają archeolodzy i antropolodzy, szczególnie że część z tych napotykanych przez ekspedycje miejsc była w dużo lepszym stanie zachowania niż ma to miejsce obecnie.
Żeby bardziej dopełnić obraz "odkrywania" Ameryki należy jednak dodać, że pierwsza podróż i odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Kolumba, czy późniejsze powolne, trwające kilka stuleci, odkrywanie Ameryki przez Europejczyków w wyniku wielu wypraw i ekspedycji jest "nieco" inaczej postrzegane przez jej rdzennych mieszkańców, Indian. Dla nich Ameryka nie została wcale odkryta w 1492 roku, jako że ich przodkowie żyli tam już od tysiącleci. Trudno czasem nie rozumieć racji i takiego punktu widzenia, szczególnie że w wyniku "odkrycia" i kolonizacji europejskiej część plemion została całkowicie unicestwiona, a te które zdołały przetrwać walczą ciągle o zachowanie swoich kultur i tożsamości. Obchodzenie rocznicy odkrycia Ameryki przez Kolumba, które doskonale wpisało się w dobę wielkich odkryć geograficznych, nie jest więc raczej powodem do świętowania dla większości plemion indiańskich, jakkolwiek pozostaje ciągle największym symbolem spotkania dwóch światów.