fragile nr 3/2009
Inaczej niż w raju.
Tropikalno-arktyczna histeria Radka Szlagi
aut. Marta Lisok
"Zostawcie to, co posiadacie, porzućcie ziemie i ruszajcie w drogę... Kto się zatrzyma - skamienieje, kto przystanie zostanie przyszpilony jak owad, jego serce przebije drewniana igła, jego ręce i stopy będą przedziurawione i przybite do progu i powały.."1. Dla, przywoływanej w książce Olgi Tokarczuk, sekty biegunów, bezruch był tożsamy z grzechem. Podobnemu permanentnemu reisefieber poddaje się z przyjemnością Radek Szlaga. W jego twórczości stan niepokoju przed podróżą jest odzwierciedleniem neurotycznej chwili podniecającego oczekiwania, podróżniczej spójności siebie, kontrolowanego rozpadania się. Jego malarstwo jest zachłanne, łapczywe i gęste. Zacierające się obrazy przypominają migawki reklam rozmytych za szybami pędzącego metra. Tropikalno-arktyczne baśnie, pełne zabrudzeń, rozmazań i niechlujstwa, przekutego w dziki, pierwotny rytm, dają się rozciągać i kawałkować jak wata cukrowa. Farba cieknie po płótnie szerokim strumieniem kolorów, kontury są zatarte, rozedrgane. Ten wizualny patchwork, niepokojący w swym manierycznym upodobaniu do cytatów, uderza do głowy. Roztapia się na oczach widza jak lody w upalny dzień.Wobec rosnącej prędkości życia, artysta pośpiesznie destyluje z mnogości sensów receptę na prowizoryczne odnalezienie się w rzeczywistości nowych mediów. Opisując ją, Paul Virilio zauważył, że "rzeczy zjawiają się mocą swego znikania"2. Zjawisko to określił mianem pyknolepsji, stanu chwilowego znikania świadomości, gdy zmysły pozostają przytomne, jednak nieczułe na zewnętrzne wrażenia. Ta parosekundowa nieobecność, niezauważana przez otoczenie, stwarza momenty zniknięcia, które kształtują nasz obraz rzeczywistości na równi z przytomną obecnością. Pyknoleptyk Szlaga chce się zgubić, wpaść w szczeliny między zjawianiem się i znikaniem. Na swoich płótnach zamraża docierające do niego, przemieszane, męczące świadomość komunikaty, przypominające się uporczywie informacje i niekompletne, wyrwane z kontekstu historie. Zapełnia je z pośpiechem, utrwalając zestawienia najbardziej absurdalne i przypadkowe. Wykonując rysunki lewą ręką, choć jest praworęczny, sięga po narzędzie typowe dla poetyki malarstwa surrealistycznego, jakim jest pisanie automatyczne, odbywające się bez kontroli świadomości, na granicy transu, w którym artysta występuje w roli biernego medium dla przemawiających przez niego treści.
Cały artykuł dostępny w wersji papierowej "Fragile"
1 O. Tokarczuk, Bieguni, Kraków 2007, s. 292- 293.
1 P. Virillo, Bomba informacyjna, Warszawa 2006.