fragile nr 4/2009
Elvis nie żyje, czyli ćwiczenia z pop ontologii
aut. Wojtek Klimczyk
Są tacy, którzy powtarzają, że Elvis żyje. To jednak nieprawda. Można nawet powiedzieć, że to w gruncie rzeczy niemożliwe. Elvis nie żyje. Nigdy nie żył.Elvis Aaron Presley przyszedł na świat 8 stycznia 1935 roku, umarł 16 sierpnia 1977 roku. Elvis nigdy się nie narodził i nigdy nie zginął. Od początku jest martwy.
O co idzie? O różnicę między przypadkowością istnienia i nieśmiertelnością wizerunku. Różnicę arbitralną, niemniej istotną, bo definiującą kategorię uwodzenia.
Jean Baudrillard napisał: "Uwodzić to tyle, co umierać jako realność i odradzać się jako złudzenie. Tyle, co dać się pochłonąć przez własną złudę i wkroczyć w świat oczarowania" i, trochę dalej: "Strategia uwodzenia polega na złudzeniu. Czyha na każdą istotę, która weźmie je za rzeczywistość. I to stanowi źródło niewyobrażalnej siły"1. W gruncie rzeczy Elvis to zombie.
Choć to Elvis Aaron Presley śpiewał, to Elvis śpiewał. W porządku fizykalnym jest to zdanie paradoksalne. W porządku uwodzenia określa ono fundamentalną różnicę. Bo Elvis to wyobrażenie, to iluzja. Tylko jako taki uwodzi, więc tylko jako taki istnieje. Elvis, choć tożsamy z Elvisem Aaronem Presleyem, jest czymś jakościowo innym. Elvis jako podwojenie, przekroczenie i redukcja równocześnie? Dlaczego nie? Pop kultura i pop ontologia idą ręka w rękę. By zrozumieć idola, trzeba wyrzec się człowieka.
Pop ontologia nie interesuje się istnieniem. Kryterium pop ontologii jest ekstaza. Dreszcze, spazmy, miraże, podniecenie, pomieszanie zmysłów. Pop ontologia drąży pień przeżycia. Jej kryterium nie jest prawda, ale rozkosz. Dlatego jedną z jej podstawowych kategorii jest uwodzenie jako igranie z nieokreślonym. Balansowanie na linie. Permanentny paroksyzm śmierci.
Cały artykuł dostępny w wersji papierowej "Fragile".
1 J. Baudrillard, O uwodzeniu, Warszawa 2005, s. 70.