fragile nr 1/2010 (7)
Plac zabaw made in Poland: obnażenie przeznaczenia.
Kradzież losu zapisanego w księdze świata.
(symultaniczny NARRATOR i tłumacz)
Ewa Sonnenberg
TYLKO LUDZIE, KTÓRZY SIĘ NIE ŚMIEJĄ SĄ NIEBEZPIECZNI Czy potrafi napisać tekst o okrucieństwie ktoś, kto nie potrafi zabić nawet muszki?LIST Z WIĘZIENIA
Najpierw jest nieświadomość: list do matki lub ojca (jeśli jeszcze nie został zamordowany), list: tutaj jest wspaniale, wszyscy się modlą i wierzą w jakiegoś Boga, mordują się i nienawidzą, jest wspaniale: można kupować piękne przedmioty z przeceny, są restauracje i kawiarnie, wszędzie ludzie się śmieją i pokazują na mnie palcami, "ty dziwko", "ty diable", ty, ty, a moje ja szeptem: "i ty też" mówię do mojego najlepszego przyjaciela w tym mieście... a on mi odpowiada: "jak chcesz mieć kogoś bliskiego, to daj ogłoszenie do gazety", "proszę pana ona jest potworem". Mamo, Tato tutaj są ludzie, tacy dobrzy ludzie z krzyżami na szyi, patrzyli ukryci z okien na "wszystko można z tobą zrobić", patrzyli i uśmiechali się, Mamo, Tato jest dobrze prześlę wam prezent, żeby udawać, że jest mi wspaniale, że nie boli, że jest okey, że nic się złego nie dzieje, że odczułam to miasto na własnej skórze: mam kilka siniaków, mam też blizny, czuję w sobie, jak wzmaga się do mnie niechęć, ktoś przechodząc potrąca mnie, jest super, obok mnie sami kaci, czasami ktoś przyjacielski, ale nie wiem czy to żywi, czy umarli, ja spaceruję między królewskimi ulicami, ale te ulice już nie są królewskie, są jak tanie dziwki, sprzedadzą się za każdą sumę, byle przystawać do tego, co jest w cenie, do tego, co da ci ochłap na talerz, ja też chcę niekiedy coś zjeść, niekiedy, bo restauracje i kawiarnie tego miasta nie przyjmują mnie, "dla takich klientów nie ma miejsc", może i lepiej, Mamo, Tato gdy w jakiejś coś zjadłam to potem byłam na pogotowiu, ale stamtąd też musiałam uciekać, bo tam to było jak w celi straceń, wszędzie jest tak samo źle, restauracje, kawiarnie, spotkania towarzyskie uruchomiły wobec mnie nienawiść, próbują mnie unicestwić, bo nie jestem ładna i grzeczna, czy coś w tym rodzaju, eksterminacja na małej dziewczynce, nie mam gdzie usiąść, nie mam gdzie się schronić, więc spaceruję a oni na mnie polują, więc piszę wiersz, a oni dokonują na mnie publicznej egzekucji, nazywając to balem lub inną imprezą, w sumie jest fajnie, śmiesznie i zabawnie, itd. (list jak list, jak listopad, i parę innych rzeczy, list, ale nie jak liść - liście są kwintesencją duszy w tym koszmarze ogłupienia i ciemnoty, liście są jak zapięcie książki, która oddycha).
KRONIKA ZDARZEŃ
(noc z 12/13.11.2009, Kraków, Rynek, Kawiarnia "ONE"): zostaję wyproszona, "tacy klienci jak pani nie mają prawa u nas wypić kawy"...czy mam im podziękować, czy mam to przetworzyć na zen - kolejna lekcja mistrza, słyszę w sobie: rozpieprz tę budę na kawałki!, słowa mistrza?, czym jest więc okrucieństwo? Może tym, że jestem bezbronną kobietą, nic nie mogę zrobić, a każdy może ze mną zrobić wszystko. A może tym, że uświadamiam sobie, że mord działa dwukierunkowo: wyjęta spod prawa ma prawo do wszystkiego! Jeśli oni tak sprawnie unicestwiają moje "bycie człowiekiem", może wskazanym byłoby unicestwienie tych katów, niby ludzi, czcigodnych i przykładnych chrześcijan. Kto jest odpowiedzialny za ich zachowanie? Tradycja narodowa? Ale czy w tym przypadku chodzi o religię? Świadomość odrażającej paraleli: nieludzkie zachowania i obecność na tzw. mszy świętej. Ich usta, w których są ekskrementy nienawiści i mordu, te "usta", które spowodowały tragedię będą przyjmować "Ciało Chrystusa" - robi się prawie jak w taniej jadłodajni. Bezczeszczenie i profanowanie Ukrzyżowanego - ale On, zwykle jest w szklanych gablotkach i utwierdza te hordy morderców, że zostaną zbawieni. Na koniec złożą rączki i polecą do nieba... Może ta listopadowa noc stała się moim przekonaniem, marzeniem, nadzieją - że wkrótce będę mieć te zbrodnicze głowy na stole, tak jak w bajce o dobrych i złych, chcę mieć ich obcięte głowy przed sobą, chcę dużo krwi, tak jak huczy i wyje moje serce, ta potworna fala krwi zalewa mi usta, czuję jej smak, jest wszędzie, tam między tą wydartą mi kawą a poniżeniem, tam między białymi efektownymi fotelami udającymi elegancję a wyrzuceniem mnie za próg, mam nadstawić drugi policzek? Tam, na Placu ŚWIĘTYCH, zamiast ulicy rzeka krwi, zamówić kolejną kawę, może z arszenikiem? Nie byłabym zdziwiona między faktem, że w tym mieście JESTEM poza prawem a faktem, że ci ludzie zasługują tylko na śmierć. Wszystko się może zdarzyć jak w salonie gier. Nie, to już nie jest nienawiść, to byłoby zbyt romantyczne... czyż nie? Królowa Bona i inne takie gadżety, Wawel. Miasto Królewskie, jakaś kobieta woła za mną: idź się leczyć, idź do burdelu! Długo by pisać... Kraków to miasto, gdzie z poetki stałam się bandytą, to miasto, gdzie zrozumiałam, że ludzie to mrowie gówna do rozdeptywania. Czy taki sposób myślenia nazywa się okrucieństwem? Czy zrobiłam postępy poetyckie w tym królewskim mieście? Może o to w tym moim przeznaczeniu chodzi. BUDZi MNIE ZDANIE ZE SNU: nie miej litości! OKRUCIEŃSTWO NIE ZNA PRETEKSTÓW ANi USPRAWIEDLIWIEŃ (coś jak Proces Kafki z ulicy Alchemików) Pozbywam się tego miasta ze swojej biografii. Przybyłam do tego miasta osiem lat temu z Bajką dla zakochanych jak z niewinnym dzieckiem na rękach, z czym stąd wyjadę? Z listą tych, których chciałabym zabić? Nie ma listy, liczy się całe miasto. Liczy się tylko to jedno magiczne słówko: Okrucieństwo. Chcieliście potwora to go macie! "GLOBALNIE", jak mi kiedyś ktoś napisał między "dies irae" a "umierz asz samotnie". "GLOBALNIE IN PROGRESS".
"PERSONAL" INWOKACJA NUMBER 44
(Z MATKi OBCEJ, KREW JEGO SYNTETYCZNA)
JESTEM DZIECKIEM GRZECHU SPŁODZONYM WBREW KATOLICKIM ZASADOM
JESTEM DZIECKIEM URODZONYM Z BRUTALNIE ZGWAŁCONEJ MACICY
JESTEM DZIEWCZYNKĄ, BANDYCKO SPROFANOWANĄ i ZBESZCZESZCZONĄ
JESTEM CÓRKĄ POBITEJ DO NIEPRZYTOMNOŚCi MATKI
JESTEM ŚWIADKIEM CIERPIENIA MOICH RODZICÓW
JESTEM ŚWIADKIEM sprofanowania ich WIARY, rozpadu TRADYCJI, degeneracji MORALNOŚCI, poniewierania DOBRA i bestialskiej EKSTERMINACJi ICH ŻYCIA NA OCZACH CAŁEGO ŚWIATA
JESTEM POZA SPOŁECZEŃSTWEM, POZA PRAWEM wszystko jest tak urządzone, by ciebie (mój drogi czytelniku) trzymać za mordę
JESTEM ŚWIADKIEM CHWILi GDY ROZPADAŁ SIĘ MÓJ DOM wiem, powinnam płakać, ale tym razem nie, tym razem ten dom runie z całym światem
JESTEM ŚWIADKIEM i JEDYNYM SKRZYDŁEM MOICH PRZODKÓW, PODCZAS ICH ŚMIERTELNEJ WALKi O WŁASNY KAWAŁEK ZIEMI
JESTEM OBLICZEM, KTÓRE JEST OBLICZEM ICH WYGNANIA
JESTEM CÓRKĄ, KTÓRA MUSIAŁA ZNIEŚĆ MORD NA SWOIM OJCU
Czym był wtedy różaniec i książeczka do modlitwy w jego pożółkłych, martwych, zimnych, siwych rękach w trumnie?
JESTEM DZIECKIEM, które długo płakało, by zwłoki mojego ojca mogły odpłynąć do wysp szczęśliwych, do wysp z których powróci NIEPOKONANY
JESTEM UCZENNICĄ TEGO KOGOŚ "NIEPOKONANY" CODZIENNIE MNIE BUDZI
WOŁA: BĄDŹ OKRUTNA! MAM DOŚĆ TWOICH ŁEZ! MAM OCHOTE CIĘ UDERZYĆ, GDY WIDZĘ TWOJĄ POKORĘ! DOŚĆ! DOŚĆ!
JESTEM KOBIETĄ, KTÓRA DOSTRZEGŁA FIOLETOWE ŚLADY ZBRODNi NA SKÓRZE - TE ŚLADY, DLACZEGO NIE ZAUWAŻYŁAM, że ociera się o mnie zbrodnia i kara - że z bólu ciała można omdlewać, że ten ból sprawi, że zdradzę całą ludzkość BEZ CIENIA WĄTPLIWOŚCI, BEZ JEDNEJ CHWILi WAHANIA,
JESTEM WINNA ŻE DOŚWIADCZYŁAM SAMĄ SIEBIE ŚWIADOMOŚCIĄ
DOBRA i ZŁA dobro, z którym mijałam się w progu, bo nie było czasu na więcej, bo zło trzymało nas w szachu, bo niewinność jest niewygodna, zbyt wiele może powiedzieć
JESTEM POTWOREM, KTÓRY DOSKONALE WIE, ŻE JEDYNĄ METODĄ BY ISTNIAŁ TEN ŚWIAT JEST KŁAMSTWO, UŁUDA, ILUZJA ludzie z reguły i z definicji są nikczemni
JESTEM MONSTRUM Z CIEKAWOŚCIĄ PRZYGLĄDAM SIĘ JAK DEMONSTRUJĄ ZABIJANIE MOJEJ MATKi w podtekstach, z muzyczką w tle "jak się kochanie czujesz?" CZUJĘ SIĘ ŚWIETNIE LUBIĘ TO GÓWNO i SMRÓD, LUBIĘ TĘ OBECNOŚĆ MORDERCÓW, skąd czerpałabym natchnienie - robiąc notatki poetyckie - potem jakiś krytyk napisze "za mało w tym ognia"
JESTEM WYCHOWANICĄ MORDERCÓW NASZYCH CZASÓW wiem w co grają i jaka jest stawka - a ja podskakuję jak PIPi i mówię "pocałujcie mnie w dupę"
JESTEM WIĘŹNIEM, ZAKŁADNIKIEM - MAŁPKĄ NA ZŁOTYM ŁAŃUSZKU - kochanie tu jest puder, tu szminka tutaj tusz - zrób się na piękną zrobimy ci zdjęcia
JESTEM KIMŚ, KTO NIE MA CIAŁA, ALE JEST JEDNĄ OTWARTĄ RANĄ
Jestem egzemplarzem doświadczalnym - EKSPERYMENTEM EGZYSTENCJALNYM - w trakcie tworzenia skali wytrzymałości - W TOKU OPERACJi NA OBNAŻONYM SERCU
JESTEM KIMŚ, DLA KOGO PISZĄ "ELEGIE DLA NIEWYSKROBANEGO PŁODU"
KRADZIEŻ TOŻSAMOŚCi JEST KRADZIEŻĄ PRZEZNACZENIA?
Była kiedyś dziewczyna... mogłaby zaczynać się trochę banalna, trochę kiczowata historia mojego życia. Jak mawiał mój ukochany mistrz Maciej Słomczyński: jesteś dziewczyną z krótkiej noweli poetyckiej. Opisywanie jej rąk złożonych do modlitwy, jak mosty nad strumieniem serca, jej nieustanne obnażanie serca wypływanie deltami do oceanów spotkań, jej "kocham" powtarzane miliony razy, poprzez gest, słowo, czyn, spojrzenie rzucane pod stopy każdemu napotkanemu człowiekowi, jej ....i co dalej? To było dzieciństwo: czy wtedy, tam, czy wtedy, tam, nawet nie podejrzewałam, ciągle, obsesyjnie oglądam zdjęcia w albumie z okładkami obszywanymi złotą nicią, konfrontowanie zdjęć z tą potworną świadomością aktualnego: że okrucieństwo będzie moim jedynym sposobem na życie. Wtedy, tam babcia uczyła mnie piosenki: "a jak będzie słońce i pogoda, wyjdziemy do ogrodu". Nasz ogród, ogród moich rodziców został nam wydarty siłą. Nie ma ogrodu i nigdy nie będzie. Skazać wszystkie róże, by tej zimy umarzły? By nigdy na świecie nie zakwitła żadna róża? Posiadanie przeznaczenia, które zrobi dla ciebie wszystko. Czy okrucieństwem jest fakt, że wyciągam przyjemność jak asa z rękawa, i wygrywam, bo nie ma we mnie ani litości, ani żadnych ludzkich uczuć? a może okrutne jest to, że niewinność dziecka z ogrodu Dziadków i Rodziców społeczeństwo i realia zamieniły w kogoś, kto wie, że gdy okaże litość może otrzymać kolejny cios, że gdy będzie kochać zostanie wykiwany "niczego ci nie obiecywałem" (w podtekście spierdalaj) itd. Nudne to, wiem. Po prostu: była kiedyś dziewczyna... analizować swoją tożsamość? Jak tytuł wystawy: "granice tożsamości". Tyle tylko, że moja tożsamość została mi wykradziona. Odłamki szkła w szufladzie moich myli. Z chwilą, gdy wygania się kogoś z jego domu przestają istnieć granice. Wszystko jest nieważne dopóki mamy gdzie wracać. Ja nie mam gdzie wracać. To "nie mam" powołuje we mnie prawo do czynienia wszystkiego. To "nie mam" pozwala mi lekko na palcach tańczyć na krawędzi. SZKO, PERŁY, BŁOTO, ODCHODY. Pełno tego możesz zranić nadzieje na jakiekolwiek "dalej" "później", "następnie" i " w przyszłości"? W przyszłości? Jak pływająca w 1999 roku ludzka skóra, hm jakże umiejętnie ściągnięta z jakiejś kobiety, ektodermowy śmieć pływał w Wiśle między arystokratycznymi łabędziami - okrutny mord? czy bardziej okrutny ból zadawany ofierze?, ale jeszcze bardziej okrutna jest metafora - wkrótce każdy będzie mógł wkładać na siebie twoją skórę, twoje ja, twoją tożsamość - czyż nie? MULTIPLIKACJA. POWTARZALNOŚĆ. JEDNOSTKA PRZESTAJE ISTNIEĆ - ZACZYNA FUNKCJONOWAC ZBIOROWE MASOWE ZNIEWOLENIE. Ale gdyby nawet pojawił się ktoś, kto chciałby to zmienić - redaktor pisma z Wrocławia pisze SMSA: potrzeba tańca Niżyńskiego, potrzeba baletu Piny Lausch i tysiące wykrzykników! - obawiam się, że byłoby jak w wierszu Mickiewicza "Do przyjaciół Moskali". Gdyby jakaś ręka chciałby wam ten łańcuch zdjąć z szyi, wy gryźlibyście tę rękę. Może już ktoś taki się pojawił. Może unicestwiliście jego pz rzeznaczenie. Przesłanie, z którym przyszedł na Ziemię? Ale co mogą o tym wiedzieć, białodupni wszarze - jak to mawiał James Joyce.
SZKOŁA OKRUCIEŃSTWA
"nasi wychowankowie uczą się zabijania na razie w formie zabawy, bo to jeszcze dzieci - >>tłuczemy filiżanki - to są nasi wrogowie, nasi przeciwnicy<<, tylko w ten sposób dzieci zrozumieją pojęcie wroga i ...." ( szkoła dla dzieci)
Ile razy próbowano mnie zabić? Mimo że nie jestem filiżanką, moje złote uszko podpowiada mi, okrucieństwo też cię znudzi, jak wojny i zemsty, te ludzkie odruchy prędzej czy później stają się nudne, jedyną ciekawą rozrywką jest spacerowanie, kąpanie się i zabawy ze słowami, ktoś zagłusza mój wewnętrzny głos pozłacanym jęzorem blichtru i śmierdzącej kasy: na tym świecie nie masz szans, "cokolwiek zrobi jest przegrana" "SZACH - MAT".
Ile razy próbowane mnie zabić?
Zabawne nie pamiętam - ale chyba na kilka ciekawych kryminalnych powieści
Czy to ważne?
Te nazwiska imiona adresy miasta ulice - wszystko takie nudne i powtarzalne
Czym jest okrucieństwo ?
Chyba czerpaniem przyjemności z tego, że ktoś cię eksterminuje - a ty możesz detal za detalem obserwować: metodyczne eliminowanie ze społeczeństwa, szczegół za szczegółem łączyć, kojarzyć, przeczuwać, i jeszcze w międzyczasie (który dla ciebie przestał być czasem) to wobec lub w obliczu czegoś czego
Nikt nie rozumie
Aniołowie nie znają ludzkich uczuć... czy zrozumieliby, czym jest prześladowanie?
Tzw. umilanie życia
Sposób, który już za czasów cesarzy rzymskich miał doprowadzać do samobójstwa
Sposobów jest wiele: kwestia rozpracowania psychiki obiektu zainteresowania
Kochanie jesteś jak "podłamany wachlarz krzyk sponiewieranego uczucia"
Odmiana perwersyjnego podniecenia, że możesz poeksperymentować:
Dotrzeć do granic tego, co nazywają ludzkim co jest potem?
Potem jest świat, w którym nie zabiłabyś muchy a rozdeptałbyś człowieka
Ach! satysfakcja z oglądania cywilizacji śmierci degeneracji człowieka
Spacerowanie po muzeum psychicznych narzędzi tortur
Cóż, gdybym nie była wytworem tej cywilizacji nie umiałabym tego tak nazywać
Nadawanie na tych samych falach? - kod dostępu do mojego JA?
Kompatybilny z sytuacją?
ANi PRZEZ CHWILĘ NIE WSPÓŁCZUJ
BO W KAŻDEJ CHWILi KTOŚ MOŻE ZADAĆ Ci CIOS
Teraz dopiero wiem, że wszystkie uczucia, które ktoś kiedyś ponazywał
Przestały być aktualne, wyczerpała się ich struktura oddziaływania, po prostu, przestały funkcjonować znaczenia, które kiedyś znaczyły jak baterie w telefonie: istnieć? - zostało TO
"patrz To idzie" - mówi młoda dziewczyna na Plantach, pokazując palcem w moją stronę.
Pojęcie okrucieństwa jest jedynie atrapą - jak ta panienka w krótkiej spódniczce z barwami godowymi i genitaliami na wierzchu WE MAKE SEX NO LOVE w tej fasadowej komunikacji między ludźmi - ludźmi? Teraz jesteś taka inna... TO "TERAZ" TRWA OD DAWNA LUB WYDARZYŁO SIĘ PRZED CHWILĄ, KIEDYŚ BYŁAM DZIEWCZYNĄ MIĘDZYLUDZKĄ TERAZ JESTEM MIĘDZYWYMIAROWĄ.
MIASTO ZMARŁYCH
Właściwie okrucieństwem jest to, że żywi stali się trupami, a martwi przeobrażają się w różne formy istnienia. Michael Jackson, który tańczy z trupami - oni są po mojej stronie. Tylko zmarli są po mojej stronie. Bo żywym nie wolno, bo żywi trzymają z fałszem i obłudą. Okrutny nie jest taniec Jacksona i jego wskrzeszanie cmentarzy. Okrutne jest to, że szuka sprzymierzeńców, i znajduje ich tylko między zmarłymi. Okrutne jest to, że TYLKO TWARZ PRAWDY MOŻE BYĆ TWARZĄ ZEMSTY. A może taniec umarłych to taniec tych, którzy już nie są dziećmi? Może utracić dziecko w sobie to utracić życie? Może dusza jest śmieszną małą dziewczynką lub małym chłopcem na huśtawce. Dusza - dziecko, o perwersyjnych skłonnościach. Okrucieństwo infantylizmu i niewinności, które pozwala zmierzyć się ze zbrodnią i przemocą nie do pokonania. Mała dziewczynka mówi do swojego ukochanego chłopczyka: NIE OŚWIECi RZECZY TEN, KTO NIE JEST ŚWIATŁEM, KTO ZBIERA KROPLE DESZCZU DO PORCELANOWEGO MIKROSKOPIJNEGO GARNUSZKA? JEDNA KROPLA DESZCZU UGASI PRAGNIENIE SMOKA OGNIA. Jedna łza może zabić z pragnienia cały świat. Chcę dotknąć twojej stopy - chcę dotknąć twoich stóp. Tam gdzie idą to oceany, to spacer po kres wszechświata. Srebrna rękawiczka Michaela Jacksona to rękawiczka kogoś, kto sięga gwiazd? NIE MA TAKIEJ RZECZY NA ZIEMI, KTÓREJ NIE MOŻNA BY POKONAĆ. MUSISZ TYLKO....(***) . Infantylizm i nieświadomość, która staje się tryumfem - nie milczenie - nie cisza - ale infantylne dziecko, mała dziewczynka i mały chłopiec, który porywa ją do swojego królestwa. "Teraz jesteś moją królową". "teraz jesteś moim królem" a wokół zapach padliny, zapach rozkładu, zapach zarazy. Tylko dziecko jest w stanie znieść okrucieństwo, tylko dziecko potrafi spotęgować to okrucieństwo: nie okrutnym czynem, ale komentarzem - infantylnym, zabawnym, lekkomyślnym. Mała księżniczka z tajemniczego ogrodu mówi: wszystkie zbrodnie były koniecznością. Co za różnica jeden trup czy miliony trupów. Kto by miał czas dodawać te wszystkie ciała. Mi się to podoba: szubienice, gilotyny i inne takie zabawki. " -Tatusiu chcę chłeptać więcej krwi, - kochanie, niedługo będziesz oddychać krwią". Mały chłopczyk i mała dziewczynka a wokół śmierć jest jak przyjaciel, bo wydarzyły się sprawy gorsze od śmierci. Bo zdarzyło się coś, co miało się nigdy nie wydarzyć. Bo naruszony został porządek świata. Bo krzywda stała się ciałem. Bo krzywda przeobraziła się we władające światem słowo. Bo nastała wojna - niewidoczna, podchwytliwa, miażdżąca, przerażająca. Niekiedy Święte Księgi są nawet bezradne. Niekiedy Nie tylko Aniołowie, ale całe hordy wojowników z wszystkich epok rozrywają ziemie i wychodzą na ścieżki walk, całe hordy. Bogowie przestali być zazdrośni o siebie wiedzą, że to ostateczność. Coś zostało naruszone. Coś o czym ludzkość nie wiedziała. Coś co miało pozostawać w ukryciu. Coś co miało zostać nienaruszalne. Mały chłopiec i mała dziewczynka - chodź pobawimy się między grobami, ale w co będziemy się bawić? Zobacz jeszcze mamy ciała, stąd te zadrapania, sine plamy, rany, Pobawimy się w miłość? Nigdy nie czytałeś bajek? Pobawimy się w dom, że wciąż go mamy, że nikt nas z niego nie wygnał, chodź pobawimy się z duchami, tylko duchy wiedzą, co czujemy i czym jest ból. A wokół ulicami zbierają się zmarli - nie ma kogo mordować - nudy; zbrodniarze seryjni przechodzą metamorfozę i przeobrażają się w sprzedawców lodów albo ciastek. Niekiedy któryś z nonszalancką elegancją i emfazą w głosie podkreśli słowo: PROSZĘ, podając ciasteczko z trucizną. Nie ma komu poderżnąć gardła, bo wszyscy są martwi, chodzą nieprzytomnie ulicami, między klasztorem a domem wariatów, nikt nie klaszcze, dlaczego nikt nie klaszcze? Musisz mieć się na baczności: jedno słowo wbrew okolicznościom i nazwą cię antychrystem albo przyjedzie po ciebie pogotowie. "Proszę to podpisać. Na własne żądanie, proszę podpisać, że prosi pani o pobyt w domu wariatów, proszę się przyznać do winy: pani jest chora, pani jest chora". Schizofrenia, depresja, każdy powód jest dobry i usprawiedliwia, że mają prawo trzymać cię poza prawem. Prawo? Prawa dyktowane przez analfabetów serca i uczuć. Prawa? Jak fasady tego miasta: klauni z zamalowanymi twarzami, a za ich plecami prawo bezprawia, wszystko jest dopuszczalne, jeśli masz forsę, jeśli zapłacisz, każdy będzie po twojej stronie, grajkowie z ogłupionymi instrumentami i niemymi nutami, akompaniują zbrodni bez kary, zbrodni na oczach całego świata, zbrodni za przyzwoleniem wygodnych regułek "dziękuję" i " jak się czujesz?". Sztuczne wydzielanie skrawka ziemi gdzie wolno ci to i tamto i nic poza tym. Nie wolno ci mieć innego sposobu myślenia, nie wolno ci mówić inaczej niż wszyscy, nie wolno być sobą, po stokroć, po wielokroć sobą. Prawa? Prawa też są martwe. Teraz prostytutka stanie się świętą i kryminaliści, może ci sami obok Chrystusa na krzyżu? Kryminalista z tatuażami na powiekach. Powieki w kolorze atramentu. Fiolet. z z z Powieki - tatuaże czy z inicjałami twoich nieprzespanych nocy? Czy z napisem z kamienia, który leży na nagrobku ludzkości?
STUDIUM OKRUCIEŃSTWA
"Uśmiech dziewczyny sprzedającej kwiaty" - ja wobec tego uśmiechu, w sytuacji ostatecznej, w sytuacji, gdy jednostki mają przeciwko sobie tłumy. W sytuacji gdzie prawo nie istnieje - policja pije na rogu ulicy kawę z plastikowych kubeczków i śmieje się prosto w nos - "próbowano cię zabić?" /cięcie/ Dlaczego na widok tych policjantów przenoszę się w czasie: widzę stopy, zakrwawione stopy kogoś ukrzyżowanego i żołnierzy rzymskich pod krzyżem, mają te same twarzy policjantów /dziwne/... "uśmiech dziewczyny", gdy szukam róż, czerwonych róż, chcę z ich czerwieni zasiać nasiona zemsty, chcę by wyrosły pola róż dla mojej Mamy, stosy czerwonych róż, jak krew, ta przelana na darmo, ta, z której zakpił los, stosy czerwonych róż, jak stosy trupów, jak góra czaszek, ciągle ci policjanci - żołnierze rzymscy pod zakrwawionymi stopami. TYLKO TWARZ PRAWDY MOŻE BYĆ TWARZĄ ZAGŁADY. "Uśmiech dziewczyny sprzedającej kwiaty" niewinny, anielski, kochany i dlatego do unicestwienia, i dlatego trzeba się od niej odwrócić plecami, by ani przez moment nie przypomnieć sobie, że kiedyś było się człowiekiem. Pod wpływem tego uśmiechu nastąpiło zderzenie dwóch form istnienia, dwóch materii, dwóch kosmosów, nastąpiło zwężenie źrenicy do źrenicy krokodyla oczekującego na ofiarę - pod wpływem tego uśmiechu - jakbym to ja była tym uśmiechem, tożsama z nim, tożsama z tą dziewczyną, tożsama z kwiatami, które chciała dać światu, pod wpływem tego uśmiechu rozstąpiła się ziemia - między mną a ludźmi; owszem, podają się za przyjaciół, znajomych, kochanków itp. Ale to tylko umowność. Tylko moja pogarda pozwala im podawać się za ludzi. Nie wierzę w ludzi. Nie wierzę, że potrafią być ludzcy. Kim dla mnie są? Hołotą rybonukleinową... kiedyś nazywano mnie wampirem, "vampire"... Kiedyś pytałam sama siebie dlaczego? A teraz? Okrucieństwo jest rodzajem wampiryzmu - niezłą zabawą w zadawanie bólu i przelewanie krwi. Niekoniecznie związek pan i ofiara musi być skonsumowany. Wystarczą kałuże krwi, morza krwi, oceany krwi. Mam ten smak w ustach, tak jak mam posmak śmierci. Znam zapach śmierci. Im więcej przelanej krwi będziemy silniejsi... Im więcej zbrodni, tym bardziej ludzkość będzie skompromitowana. Im więcej ogłupiających manipulacji tym bardziej będziemyz panować nad ich działaniami... Powtórzyć to raz jeszcze? Oglądanie zwłok w trumnach to moje hobby... już od dzieciństwa specjalizowałam się w porównywaniu koloru rozkładającej się skóry. Smród śmierci. Mogę tylko ziewnąć, przeciągnąć się, robić za DADA i dodawać przy okazji: good luck & fuck, ludzie mają wstrętny zapach.
TANIEC BUTOH - DANSE MACABRE TO ZABOBON
Ktoś ugryzł mnie w język! Taniec butoh stworzony, by wstrząsnąć narodem japońskim przed niedociągnięciami w jego mentalności. Butoh miało być tańcem zawołania o powrót do właściwej rzeczywistości. Taniec - nie prośba - nie błaganie - ale brutalne uderzanie w policzek, by ten ktoś się przebudził, by ten ktoś przejrzał na oczy, by ten ktoś zrozumiał. Butoh jest właściwie tańcem śmierci. Tancerze są jak martwe ciała - ciała ruiny, które w darze jakiegoś nieśmiertelnego z wachlarzem w ręku dostępują łaski poruszania się, ale ich ruch jest inny, INNY, NIE Z TEGO KRAŃCA doczesności, nie z tego zasięgu czasu i przestrzeni. To swoisty taniec śmierci - przestroga, przestroga przestrogi, i okrucieństwo okrucieństwa. Chcieliście śmierci, to ją macie. Chcieliście potwora, to go macie! Chcieliście igrać z prawdą, chcieliście przejrzeć tajemnicę, chcieliście zbezcześcić to, co należy do nieba, no to patrzcie, czym jest prawdziwe oblicze materii - prawdziwe oblicze ciała ------ NIGDY NIE ZAPOMNĘ: DAISUKE YOSHIMOTO otrzymuje kwiaty, bukiet kwiatów i w świetle reflektorów podnosi te kwiaty do góry, nad swoją głowę i z siłą tysiąca meteorów uderza nimi o scenę (świata?). Jakby mówił weźcie sobie te kwiaty, zjedzcie je tak jak chcielibyście zjeść moje ciało, rzuca kwiatami o scenę jakby wołał: nie chcę żadnych kwiatów, bo w tym, co tańczyłem chodziło o kwiat, który ktoś wyrwał siłą z ziemi. NIGDY NIE ZAPOMNĘ - tylko Japończycy wiedzą, czym jest ból i okrucieństwo - niby to jedno i to samo, ale ich okrucieństwo to rodzaj sztuki jak śmierć, cierpienie, miłość, jakby te wszystkie elementy były jednym i tym samym. Gdy zmarł mój ojciec zadzwoniłam do mojego nauczyciela kaligrafii a on powiedział: "nie wiem, co powiedzieć". TO BYŁO NAJPIĘKNIEJSZE współodczuwanie jakie mogło mnie spotkać. Rimbaud mówił, że okrutne jest to, że człowiek wszystko może znieść. Język to też rodzaj tańca, ruch wokół własnego splotu słonecznego, jak ruch planet wokół Słońca, jak muzyka sfer niebieskich. Kto ją słyszy?
ŚMIERĆ NIEWINNOŚCi /1999/ oznacza mówić prawdę czy zdawać sobie sprawę, że prawda nie istnieje?
DLACZEGO TANIEC DAISUKE YOSHIMOTO i 1999 to śmierć niewinności. Dlaczego tancerz utożsamia koniec stulecia z końcem życia opartego na nieświadomym, na wzajemności, na bezkolizyjnej dramaturgii zła i dobra, wzlotów i upadków. Dlaczego koniec wieku jest końcem niewinności, czyżby wtedy narodziło się prawdziwe okrucieństwo? Pamiętam całkowite zaćmienie słońca, ten czarny pas, ten cień jakby przekreślał Europę. Kto pamięta? Ciało tancerza nieruchome na ziemi, jakby stało się grobem samego siebie, jakby żywcem zostało w sobie pochowane i nie może uczynić jednego gestu - ani na tak, ani na nie, tylko kwiaty lilii rzucone na jego nieruchome i skamieniałe: GDZIE JESTEM? NIKT MNIE NIE ODNAJDZIE. LILIE, jakby ktoś chciał przesłonić to wydarzenie, tę tragedie, ten nietakt w stosunku do koterii międzyludzkich i przemilczeń. Ot tak jak pozostawia się kwiaty na grobie. Lilie: ktoś tańczył kiedyś przy pianinie (Strangers when we meet Davida Bz owiego z aw w w w lbumu OUTSIDE) ze śmieszną dziewczyną w rajstopach w paski / Pippi Langstrump z Pierrotem/. Outsider to dobre określenie na CYWILIZACJĘ Okrucieństwa. Istnieją dwie twarze anty-okrucieństwa: okrucieństwo, które domaga się prawdy kosztem zburzenia kolejnego domku z cywilizacyjnych kart i to, które tworzy rodzaj nadokrucieństwa - ultraokrucieństwa. Tam, gdzie to jest, nie ma już relacji międzyludzkich, nie ma matki, ojca, nie ma określeń przyjaciel czy wróg, nie ma czegoś takiego jak więź, jak ten sam poziom odbierania rzeczywistości. Obcość. OBCOŚĆ. JEDNO BEZUŻYTECZNE NIEISTNIENIE. SAMOTNOŚĆ. Gdy obcinali głowę Marii Antoninie, czy chciała, by ktoś był przy niej? Gdy wchodziła po maleńkich schodkach na szafot, czy szukała w tłumie przyjaciela? Szukała pomocy? Czy chciała powiedzieć: jestem niewinna? Nie, to nie kat, nie motłoch, który ją skazał był okrutny, to ona była okrutna - nie powiedziała nic o swojej niewinności, nie powiedziała nic o tym, że jest ponad, że jej głowa będzie się toczyć przez całe stulecia. Jej ostatnie zdanie do kata brzmiało:"Nadepnęłam panu na nogę, przepraszam, zrobiłam to nieumyślnie". W tym zdaniu tkwi pewna tajemnica. Królewska przysługa, jaką okazuje błękitna krew w chwilach ostatecznych. Błękit? Kolor jest bólem światła /Goethe/. Ja i kolor to jedno /P. Klee/. Czyżby więc rzeczywistość postrzegana w kolorach była jej odpowiedzią, czym jest istnienie dla ludzi? Czym w ogóle jest istnienie? Bólem? Może dlatego anioły z filmu Niebo na Berlinem widzą rzeczywistość czarno - białą. Nie chcą sprawiać bólu? Ja i kolor to jedno, parafrazując Goethego, P. Klee utożsamiał się z bólem - świadomie czy nie? Jego złota rybka w akwarium... przypomina mi moją Valentine. Złotą rybkę, która w moich snach zawsze była młodą, zabawną dziewczyną w rybaczkach. Potem ktoś ją uwięził, ale uciekła. Potem w akwarium zamiast ryby pojawił się wachlarz, ale zniknął i z akwarium, i z pudełka, w którym chcieli go sprzedać. Zmartwychwstanie? Japoński złoty wachlarz z&nbsz p;czerwonym słońcem - wachlarz wojny. Okrucieństwo ma wiele wątków: rue Jeanne D'Arc, Paryż, brutalnie wyrwana z siebie, brutalnie nauczona jak zostaje się samotnym: intonuję motyw przewodni tamtej chwili i mojego przyszłego ja: NIE MA ŻADNYCH ŚWIĘTOŚCI: ŚMIERC NIEWINNOŚCi CZY DOJRZAŁOŚĆ? Czym jest odkrycie grobu ludzkości: ADAM i EWA, którzy zmarli, gdy całe miasto było pogrążone we śnie prywatnego akwarium?
NAKRĘĆMY KOMEDIĘ Z MOTYWEM DIES IRAE W TLE
WKRĘĆMY SIĘ W KOMEDIĘ JAK W MASZYNKĘ DO MIELENIA MIĘSA i MÓZGÓW
Jest super - kelnerzy znają datę twojej śmierci i taksówkarze obnażają swoje genitalia. Zamiast koktajlu - leje się krew, zamiast błysku "taxi", sperma pod nogami. Karetki pogotowia polujące na organy ludzkie i suki policyjne czyhające, by powiesić cię w więzieniu. Jest super, odcinek za odcinkiem, odcinek z odcinkiem taki niepodobny do siebie, taki odpędzony od właściwego kierunku, do którego zmierza, serial za serialem, nic dodać nic ująć, - C'est laVIE! Jak ktoś powiedział i powtarza na wiele sposobów, c'est la vie, przez kolejne okno widzę kolejny cmentarz. JAKIE BĘDZIE TWOJE KRÓLESTWO? - ktoś pyta.
PO PIERWSZE: ZA UŚMIECH i ŚMIECH UCINAŁABYM GŁOWY
PO DRUGIE: ZA POKAZYWANIE PALCAMi WYRYWAŁABYM PAZNOKCIE
PO TRZECIE: ZASZYŁABYM LUDZIOM USTA BY NIE MOGLi MÓWIĆ
Oto królestwo, do którego prowadziła mnie kręta i wyboista droga między poniżeniem, śmiercią, uderzeniami, przypadkowymi szpitalami w miastach Europy, królestwo, które jest nie tylko moim popisem zabaw w okrutną królową, ale w przestrzeń rany, którą ktoś otworzył we mnie, ta rana jest jak otchłań, ta rana unicestwi wszelkie zadowolenie z życia w obliczu wszystkiego, co nieludzko bolesne. Ta rana zwolni świętych z obowiązku świętości. Ta rana pozwoli na to, by Chrystus swoje przebite gwoździami ręce wreszcie złożył w pięści!"Nikt nam nie pomoże", "nikt nie przybędzie ani z zachodu, ani ze wschodu", owszem nikt, bo to nie jest już sprawa ludzi.
HANDEL ORGANAMI
Wreszcie człowiek do czegoś się przydaje! Ten ektodermowy wór, z którego można wyciągać potrzebne elementy do kolejnego wora. Itd. Jakiś młody poeta napisze zapewne wiersz. Wiersz się sprzeda. Będą mówić pojawił się wielki talent. Będą wołać to kolejny wieszcz. Itd. Ktoś się rozpłacze. Pewnie ja, bo ja ciągle się wzruszam. Zabawne co? Czujesz się jak flaki sprzedawane w słoiczku z polska flagą?
GNIEW - ANATOMIA GNIEWU - JEST WPROST PROPORCJONALNA DO EKSTERMINACJi JEDNOSTKI?
"Jam zwyciężył świat" piszę czarnym flamastrem na murach Wawelu - kompletnie pijana z czerwonym winem i z wielkim słonecznikiem w rękach. Ci z boku pewnie mówią "wariatka", "schizofreniczka". Mam to gdzieś, okrucieństwem będzie nie cios zadany przez człowieka, ale moja walka z klęską tradycji, w której zostałam wychowana. Świętość katolicyzmu i jego całkowity rozkład. Tyle chciałam dać ludziom i nikt tego nie chciał. "Gdy odejdę usta umarłych będą mówiły za mnie" mówił Chrystus. Jak w moim wierszu "popatrz co ze mną zrobili...". Widzę i jestem tym samym z tobą - podróżujemy między obłokami, te wszystkie niespodzianki (nie, nie wolno o nich pisać - one są ukryte w małych paczuszkach, które ludzie nazywają ziarnkami piasku). Tunel światła, szybciej, szybciej dotrzyj do swojej prawdziwej natury. Gniew, ale jeśli, to nie z tego świata. Miłość też jest nie z tego świata. Ta walka też nie jest ziemska, pas nieba, twoja zmarznięta ręka, twoje rozdrapane ciało - ten tygrys bywa niewidzialny, nieuchwytny aspekt gniewu, jak brak imienia, jak niewiedza, jak (nie, nie wolno powoływać liter, ten prawdziwy alfabet jest kimś innym). To w tym alfabecie otrzymałaś list: LIST GNIEWU i OBIETNICY. LIST OGNIA i WODY. Kurwa, gdzie jesteś? Znów mam zarzygać z rozpaczy dywan? "In memory for my girl" - "performance okrucieństwa czy rozpaczy?". Młody Japończyk kopie grób, wlewa wody, zasypuje go. A potem tysiąc, milion, miliardy razy uderza ciałem i krzyczy. Upada na ziemie i wstaje, upada na ziemię i wstaje, cały w błocie, w ziemi, upada na ziemię i wstaje... ad infinitum "In memory for...".
WIZUALNO AKUSTYCZNE "NO"
Nie ma czasu na nienawiść. Nie ma czasu na cokolwiek. Nie ma czasu, by powiedzieć "tak" lub "nie". Poeci też są okrutni: "by zło nie rozpoznało/ tego co się przemilczy". Logika tego poetyckiego zapału jest niegodna poetyckiej etyki. Prawda i poezja jest po to, by ją wykrzyczeć, a nie po to, by ją ukrywać. Czyż ta prawda nie będzie wygodnym przedmiotem do gry. Odsłoni? Wyjaśni? Odkryje? Uwolni? Lepiej udawać, że okrucieństwo jest pięknem i rodzajem sztuki. Lepiej powtarzać zenistyczne frazesy: ten kto wie, milczy. Tyle tylko, że prawda oświecenia jest czymś, co i tak nikt nie zrozumie. Istnieje jednak Prawda wcielona w konstrukcje tego właściwego świata, która wzmaga siłę bytu, odkrywa rzeczy niezwykłe, prawda ku drugiemu człowiekowi. Prawda, która mieści się w gabarytach ziemskich powinna być powszechna i dostępna dla ogółu. Ale ogół na przestrzeni wieków nie dorósł, by dysponować tą prawdą. Stąd rzeczywistość każdego dnia kolejny raz preparowana - bez&z z nbsp;twarzy, bez godności, bez prawdy podawana w lekkostrawnej papce przez środki masowego przekazu. Prawda? Ma się świetnie nadal kłamie tak jak kłamała. Ja też kłamię. Kłamię, bo komu mam powiedzieć prawdę? Kłamię, jak dziecko, które wyjadło słoiczek "małego co nie co" i teraz boli go cały wszechświat. Zresztą kłamstwo za kłamstwo. Prawda za prawdę. Czy ktoś będzie na tyle odważny? Wątpię. Pisz wielkimi literami: "błąd w sztuce" a potem sam sobie odpowiedz: lepszy jest szlachetny błąd niż perfekcyjne kłamstwo: zmowy milczenia, sekretne rozmowy za plecami ofiar, sekretne uśmiechy prosto w twarz a wszystko w scenerii eleganckich restauracji lub efektownych kawiarni: Art. Deco? Secesja? Industrial style? No bądź lojalna wobec realiów, przestań okrucieństwo nazywać okrucieństwem, a kłamstwo kłamstwem. Prawda. "NO" to już jest za daleko, to już jest nieodwracalne, prawda nigdy nie dotrze do nikogo. Nigdy nie osiągnie punktu, w którym świat mógłby stać się nietykalny. To WSZYSTKO JAK KOLEJNY BIG BANG TYLE ŻE W LUDZKIEJ MENTALNOŚCI. Rozpryskuje się na wszystkie strony coś, co jeszcze do niedawna wydawało się takie proste. Te przypadkowe związki, kontakty, relacje, zmowy, umowy, walki na koszt firmy i wszystkie te "last minute" z impertynenckim dla ciebie zabrakło miłych słów, snów i ...normalnego życia.
OKEY, TO KEEP UP APPEARENCE - MÓJ PRZYJACIEL KALIGULA
Ugoda z czymś z zewnątrz, z siłą, która naciska na twój każdy krok. "Dyktando" - zrobiła Pani jeden błąd. CH czy samo H? DWA O? Ortografia jest zbędna, gdy zaczynamy zapisywać to, co dyktuje okrucieństwo. Tutaj liczą się tylko krótkie komendy. Czasami jakiś wykrzyknik w formie "nie miej skrupułów". Znak zapytania jest czymś w rodzaju: "spocznij" lub "możesz napić się kawy". Nic mnie nie dziwi, nawet nieźle się bawię. Syn morduje ojca, ojciec zabija matkę, matka wyrywa sobie niemowlę z brzucha. Rzeczywistość przerasta sztukę! Czym w obecnej sytuacji może zaskoczyć dzieło sztuki? Nic nie dziwi. Mój najbardziej delikatny wiersz miłosny z tomiku Planeta ktoś umieścił na stronie pornograficznej sadomasochistycznej. Obnażone, wilgotne, ociekające śluzem sromy i penisy w zwodzie, erekcje, orgazmy, kopulacje zbiorowe i słowa "tylko przy tobie mogę płakać/ wypłakać całą siebie". Perwersja? Pewien rodzaj prawdy? Odkrycie tajemnicy? Złośliwość? Ohyda? Ktoś inny gorszy się, że Mein Kampf wciąż jest czytane. Ktoś liczy ilość kul wystrzelonych w głowy polskich oficerów. Ktoś wzrusza się na widok stosu włosów, zębów i butów w Oświęcimiu. A kto policzy łzy, których nikt nie widzi? Łzy, które znają tylko cztery puste ściany. Kto policzył moje niezliczone emanacje serca wyrzucone do kosza na śmieci? Kto policzył te wszystkie noce spędzone na pogotowiu, bo organizm odmawiał posłuszeństwa po kolejnej lekcji rzeczywistości? Okrucieństwo. Chce mi się śmiać. Można by dodać: chyba tych trupów było za mało, bo ludzkość niczego się nie nauczyła. Wszystkie rodzaje okrucieństwa będą niczym wobec tego, co wyhoduje w sobie to, co nadchodzi. Rodzaj bezcielesnej cywilizacji - wspólny umysł. Czy ktoś dochodzi dlaczego dostaje się listy o treści: "Umieraj samotnie" albo "Dies Irae"? Wszystko okazuje się KONIECZNOŚCIĄ DZIEJOWĄ. Oby ta konieczność rozszerzyła swój zasięg na krzywdy pojedynczych jednostek. Na ich krzyk, który jest niesłyszalny, bo zagłuszany przez szum tłumów: parady miłości i parady głupoty. Rewolucje i wojny. Nie mam nic przeciw. A ty, mój drogi Kaligulo, moja słodka maskotko? Uśmiechamy się do siebie. "Vox populi vox Dei". Igrzysk i więcej kiełbasek z chrzanem. Okrucieństwo? Kaligula wyjmuje mały kamyk z sandałów - A twoje buciki są wygodne? - pyta i jednocześnie odpowiada: każdy ma swój Oświęcim, każdy ma swój Katyń, każdy ma własne zabawki cierpienia. Będziemy nikczemni. Ale jak? Tak bardzo wszystko wokół jest chore, że nawet nikczemność będzie jak królewski gest przywracania umarłych do życia. Gdybym miała do niego napisać list: Darling, please, księżniczka okryta szatą nocy prosi o deszcz krwi, umieram z pragnienia. Księżniczka na jednym ziarnku sezamu prosi o poduszeczkę z kamienia, na której napisane by było "więcej białych niewolników!", księżniczka jest niepocieszona, wspominając te czterdzieści dwa uderzenia nożem w twoje ciało, akurat gdy wchodziłeś na arenę, by podziwiać spektakl teatralny, salve! My sweet candy, czarna księżnicz zka gór, które zakwitają nocami jest niepocieszona brakiem burz i piorunów, hmm, twoja siostrzyczka chce mieć na długim stole z białym obrusem kilkanaście uciętych głów, a niebo klaszcze, by wtórować chwili, gdy ziemia dotyka nieba... wiesz, że Bóg jest okrutny, jest takim słodkim potworem, a ty? Pobawimy się w ludzkość? Pobawimy się w tajemnice? Za tę truciznę w przystawce może podamy embriony? Mogę zjeść twój język? Tak, ale masz to zrobić z całym narodem.
AZURRO
MIŁOŚĆ też jest rodzajem okrucieństwa. Kochać kogoś, kto istnieje poza tym światem. Pragnąć kogoś, kogo nie można dotknąć. (Oczywiście, że to eksportowy produkt poetycki.) SEX to kolejna odsłona ingerencji ciała w ciało. Kawałkowanie ciała na mniejsze i mniejsze części, które używamy do celów zaspokajania własnych przyjemności. JA Ci DAJĘ = TY Mi DAJESZ. Coś za coś. Orgazm za orgazm. Spętanie, zakleszczenie wyzwolonego ciała i jego degradacja w przymusowe reagowanie na biologiczne determinacje. Metafora tego niby naturalnego zniewolenia uwidacznia się na zdjęciach Araki. Kobiety są nieustannie pętane sznurami, te pęta to konieczność seksualna, która według społecznych zasad jest egzekwowana i niewolniczo eksploatowana tylko dlatego, że posiadamy ciało i gospodarkę hormonalną. GENITALIA - to odmiana czegoś, co zawsze interpretowałam jako niedociągnięcie kosmiczne. Element, który miał przedłużyć genetykę człowieka na planecie. Nagość. Czyż nagość nie jest żałosna? Ktoś podpowiada: jest wiele rodzajów nagości: nagość pięknego ciała CZY nagość zmasakrowanego ciała. Które z tych ciał jest piękniejsze? Co bardziej fascynująz z ce mord z miłości czy mord z nienawiści? Dotyk, kolejność docierania do bólu, dotyk służy temu by zadawać ból: fizyczny, naoczny i psychiczny, który w sposób perfekcyjny i skuteczny wykorzystuje się w dzisiejszych rozgrywkach epoki. Ktoś jest zdziwiony? Narzędzia tortur średniowiecznej inkwizycji zostały zamienione na narzędzia tortur psychicznych. Nie lubię dotyku, bo potem zawsze jest to samo: cela krwi, cela tortur, cela "otwórz się". Brzydzi mnie dotyk. "Nie wolno mi dotykać. Nie chce dotykać". Mi też nie wolno dotykać. Nie znoszę dotyku. Mogę dotykać tylko rośliny i zwierzęta. Ale nie ludzi. Nie, nie wolno mi. Nie, nie mogę, będę rzygać. To okrucieństwo mnie tego nauczyło, to pamięć defloracji, która była podstępnym i haniebnym czynem nabożnego Alberta z krzyżem na szyi. Ten krzyż i pamięć. Okrutne i przerażające? Ale dzięki temu jestem wolna, nie muszę w nic wierzyć, dawanie i odbieranie życia odczuwam jak jedno i to samo, to nie ja przychodzę do Nieba, to Niebo przychoz dzi do mnie: gdy ten ktoś wyje we mnie z pożądania i miłości, gdy nadlatują czarne skrzydła przybyszów z krainy umarłych. Z krainy gdzie wszystko jest możliwe. To inny rodzaj okrucieństwa, którego ludzie długo nie zrozumieją: to, że wszystko jest możliwe, to że nic się nie zmienia, to, że Mam sen: wielki dom towarowy, ruchome schody, kolorowe wystawy, manekiny, i mnóstwo ludzi, wszyscy trzymają się za ręce i tańczą w jakimś ogłupiałym tańcu w kółku, patrzą na siebie z podziwem i miłością. Niby z nimi jestem, ale przenoszę się do jakiegoś innego pomieszczenia, nie wiem gdzie to jest, ale widzę małego chłopca - jest ślepy, ma zniekształcone kończyny, nie może się bronić, jakieś kobiety znęcają się nad nim. We śnie wiem, że muszę go odnaleźć, ale ani miejsce, ani czas, ani osoby nie są mi znane. Przerażające. To jakby inna opowieść z filmu Basquiat: był sobie Książę, który był więziony w wieży, bił swoją koroną o kraty, a na polach unosiła się z jego cierpienia i bólu najpiękniejsza melodia świata - więc nikt nie przypuszczał, że jest to wołanie o pomoc. GDZIE JEST TEN CHŁOPIEC? KIM JEST? To dziecko jak strzep, jak ochłap rzucony na pożarcie ludzkich instynktów. To już nie jest archetyp Kaja z bajki Andersena o królowej śniegu. Kaj był w świecie swoich ambicji a z kostek lodu królowa kazała mu układać PIN do bankowego rachunku. Zabawne Miłość mówi: zostałaś na lodzie - jakby nie wiedziała, że królowa śniegu to nie tylko pojęcie zaczerpnięte z bajki Andersena. Bajki niekiedy okazują się rzeczywistością z innego wymiaru. Ta właściwa królowa śniegu, to amplituda fal i częstotliwości nadawana, by otwierać ogrom na rzeczy przerażające i niewyobrażw w alne: patrząc na siebie w lustrze zobaczyłam tak samo zniekształcone ręce jak u chłopca ze snu.
MILi "FA" JAK FAMILY?
"RODZICE" czy coś pamiętam? Nie, niczego nie pamiętam. JESTEM NICZYJA. JESTEM NIKT. JESTEM ŻADNA. JESTEM OBCA. JESTEM Z NIKĄD. NIE MAM IMIENIA. NIE MAM NIC WSPÓLNEGO Z LUDŹMI. NIE ZNAM UCZUĆ. NIE ZNAM NIC POZA WIEDZĄ NA CZYM POLEGA DEKONSTRUKACJA TU i TERAZ. FAMILY? KOSMICZNE ODPADY DO RECYCLINGU. JESTEM MASZYNĄ KTÓRA UMIE DODAWAC i ODEJMOWAĆ. TZW PRZYROST DEMOGRAFICZNY i AKTY ZGONÓW. "TO CO JEST STAŁO SIĘ FAKTEM" /Lady Makbet/ JESTEM POZA ZASIĘGIEM. CZŁOWIEK STAŁ SIĘ TYLKO ODMIANĄ ODBIORNIKA DO PRZEKAZYWANIA FAL Z ODLEGŁYCH REJONÓW MOJEGO JA.
CMENTARZ NIESKOŃCZONOŚCi - PŁACZESZ?
Łzy są czymś wstrętnym i haniebnym w obliczu takiej tragedii. Najbardziej okrutne jest to, że wszystko w tym tekście jest prawdą.
Ewa Sonnenberg, poetka. Publikowała we wszystkich pismach literackich w Polsce. Autorka wielu tomików poetyckich. W 2009 ukazał się wybór wierszy Spowiedź w Skopi w tłumaczeniu Risto Jaceva. Stypendystka Kultury Niezależnej w Paryżu, dwukrotna stypendystka (2001, 2008) Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Za tomik Hazard otrzymała nagrodę im. Georga Trakla (1996). Wiersze Sonnenberg były prezentowane w antologiach m.in. rosyjskiej: Polskie poetki, Petersburg, 2002, szwedzkiej: 17 Polskich poetów, Sztokholm, 2003, Jag i forsta och sista person/Poetki polskie, Sztokholm, 2008; słoweńskiej: Akslom poljska nazaj, Ljubljana, 2005; amerykańskiej: New European Poetry, Minnesota, 2008. W 2006 ukazał się wybór wierszy Imperium łzy w Belgradzie w tłumaczeniu Biserki Rajcić.

