fragile nr 1/2010 (7)
W kierunku jedności. Uwagi o sztuce totalnej Timma Ulrichsa
aut. Krzysztof Siatka
Działania artystyczne niemieckiego artysty Timma Ulrichsa sięgają początków lat 60. Do dzisiaj, już siedemdziesięcioletni, twórca pozostaje jakby niewyczerpanym źródłem zaskakujących pomysłów i oryginalnych rozwiązań. Literatura przedmiotu podkreśla przynależność jego idei artystycznych do ruchu konceptualnego. Pojmowanie doświadczeń Ulrichsa w granicach sztuki języka, manipulującej znaczeniami i dekonstrukcji treści, sztuki podążającej wreszcie ku odkryciu pojęć samodefiniujących się, przy oddaniu racji temu twierdzeniu, jest jednak skrótem myślowym, który rzuca nie tylko niepełne spojrzenie na twórczość artysty, ale jak sądzę, oddala od istoty jego poczynań.Z drugiej strony powstawaniu prac Ulrichsa towarzyszy globalny kontekst społeczno-polityczny. Przewartościowania w sferze obyczajowej i publicznej, zasadzające się na zmianie modelu udziału społeczeństwa w demokracji, powoduje widzenie w nim kontestatora czy też ekstremalnego twórcę sztuki destrukcyjnej i niekiedy socjologicznej. Nie deprecjonując tych faktów, sądzę, że jest to kolejne uproszczenie nieadekwatne dla zrozumienia problemu.
Timm Ulrichs na przełomie 1959 i 1960 roku rozwinął pojęcia Totalkunst (Sztuka totalna) i Totalkunstler (Artysta totalny). Jego jawne odwołania do tradycji dadaistycznej, w szczególności do Kurta Schwittersa, którego uznał za ojca duchowego, kierunkują wyobraźnię ku związkom z nurtem neodadaistycznym w sztukach wizualnych popularnym wówczas przede wszystkim w sztuce amerykańskiej. To prawda, ale w warstwie pierwszej, na poziomie formalnym, bez głębszego wniknięcia w szczegóły. Ulrichs w koncepcji Sztuki totalnej dąży do łączenia każdego przejawu egzystencji w kreacji artystycznej - posługuje się możliwościami stworzonymi przez dadaistów. Struktura działań podobnych określana jest często mianem współczesnego dzieła totalnego (Gesamtkunstwerk). Podążając według logiki ukutego programu, ogłosił w 1961 roku własną osobę pierwszym żyjącym dziełem sztuki (Das erste lebende Kunstwerk, 1961). Działanie będące oczywistą i ekstremalną wypadkową przeświadczenia jakoby wszystko było sztuką czy też dziełem sztuki, zrównało pojęcie artysty z artefaktem. Należy podkreślić odkrywczość i przełomowość postawy artysty, który zaryzykował przesiadywanie w gablocie podczas wystawy zarazem jako dzieło i autor we własnej osobie. Problem przedefiniowania ról i ich faktycznej zamiany czy też zrównania, ma moim zdaniem zupełnie inne znaczenie i drugie dno. Problematyka tych działań może być pojmowana nie tylko w kontekście rozwoju samoświadomości sztuki i artysty. Uzasadnia te przeświadczenia głębsza analiza kolejnych działań artysty.
Cały artykuł dostępny w wersji papierowej "Fragile".