fragile nr 2/2010 (8)
Humor grobowców
aut. Katarzyna Bodziony
Patrzymy na kanon sztuki egipskiej - jest sztywno i poważnie. Postaci stoją w równych rzędach, każda na odpowiednim miejscu i w odpowiedniej wielkości, każda w tej samej pozie powtarza te same gesty. Mało jest miejsca na lekkość i inwencję, zaś miejsca na żart i humor zdaje się nie być wcale. Starożytny Egipt jawi się jako kraina świątyń i grobowców, zaludniona przez mieszkańców poświęcających większość swoich myśli śmierci i życiu pozagrobowemu. Ciężko na tej podstawie twierdzić, że Egipcjanie byli narodem żartownisiów - to prawda, ale prawdą jest również, że budowniczy piramid także lubili się pośmiać. Nad Nilem chętnie opowiadano żarciki i zabawne historyjki - część, jak zobaczymy poniżej, przetrwała bez uszczerbku do dziś - nietrudno jest je odnaleźć, jeżeli tylko będziemy pamiętać, że poczucie humoru starożytnych niekoniecznie pokrywało się z naszym. Chociaż kto wie, być może okaże się, że parę tysięcy lat rozwoju cywilizacji ludzkiej nie zmieniło faktu, że ciągle lubimy śmiać się z tych samych rzeczy?(...) Zacznijmy zatem od kawału. Pewien żonaty mężczyzna postanowił rzucić żonę dla nowej kobiety. Przychodzi więc do swojej żony, która od lat jest niewidoma na jedno oko i mówi: "Rozwodzę się z tobą, bo jesteś ślepa na jedno oko". A ona na to: "Po dwudziestu latach małżeństwa dopiero teraz się zorientowałeś?". Ten autentyczny staroegipski żart, prawdziwie rzadki rarytas, szczęśliwie zachował się do naszych czasów w korespondencji z okresu Ramessydzkiego. Przekazał go nam skryba o imieniu Dhutmose, który martwi się, że opowiedział dowcip naczelnemu poborcy podatków i najwyraźniej został źle zrozumiany. Pisze on: "słyszałem, że jesteś zły i obmawiasz mnie niesprawiedliwie z powodu kawału, jaki opowiedziałem naczelnemu poborcy podatków, mimo że to jego żona namawiała mnie, żebym opowiadał żarty". Jak widać opowiadanie kawałów przełożonym i zbytnia z nimi poufałość może być źle odebrana przez współpracowników - wielu dzisiejszych podwładnych zapewne podpisałoby się pod takim stwierdzeniem.
Cały artykuł dostępny w wersji papierowej "Fragile".