fragile nr 2/2010 (8)
List od redakcji
Kuriozalna sprawa histeryczno-historyczna. W 1945 roku ogłoszono stan wyjątkowy: "Dokonano zamachu na wąsik Fürera!". Na szczęście się nie udał i dziś każdy dzieciak bezbłędnie rozpozna twarz najstraszniejszego pogromcy w dziejach Europy. Bokobrody i wąsiki w opowiadaniu Woody Allena staja się problemem wagi państwowej. Już w tym przypadku ujawnia się napięcie między tym, co ważne a tym, co trywialne. Między tym, co się staje a 'oczekiwaniami opartymi na wątpliwej regule prawdopodobieństwa, przyzwyczajenia. Czym byłoby życie bez żartu? Pewnie, że można się bez niego obejść, ale z nim jest nie tylko weselej, lecz przede wszystkim łatwiej. "Trzeba się śmiać. Inaczej człowiek by zwariował" zawyrokował Sir Terry Pratchett i już za te słowa powinien zostać odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego.
Temat numeru stał się pretekstem do rozmowy z Michałem Rusinkiem, Dariuszem Basińskim i "Tymonem" Tymańskim. Różne temperamenty, różne doświadczenia. Czy można w ich wypowiedziach znaleźć wspólną wykładnię żartu? Zapraszam Czytelników do własnych analiz i wniosków. Nie będę uprzedzać, żart lubi zaskoczenie, niedopowiedzenie... i roznieconą ciekawość.
W imieniu redakcji składam serdeczne podziękowania Profesor Beacie Szymańskiej i Fundacji im. Tislowitzów za dofinansowanie niniejszego numeru "Fragile".
Być może choć jedna osoba uśmiechnie się... przynajmniej raz;)

