I. Szczury w murach i ukryta cykada

 

Bohater opowiadania H.P. Lovecrafta Szczury w murach – postawiony w dość typowej dla dzieł tego pisarza sytuacji zmagania się z „przeklętym dziedzictwem” w postaci „starożytnego zamczyska” – jest dręczony przez powracające natrętnie doświadczenia akustyczne: „mdlący dźwięk: plugawy, śliski chrobot wygłodniałych, gigantycznych szczurów”[1]. Wypada dodać, że dźwięk ów ma charakter akuzmatyczny – nie sposób zidentyfikować jego źródła, gdyż tętnią nim ściany zamku, szczury pozostają niewidzialne, a ich „plugawy chrobot” słyszy wyłącznie, cierpiący na zmysłową nadwrażliwość zwiastującą nadejście obłędu, obłożony rodzinną klątwą protagonista opowieści (oraz jego koty). Nie jest to oczywiście jedyna historia o duchach, w której niesamowite dźwięki zdradzają obecność (nieproszonych) gości w (nawiedzonym) domu, ten chwyt fabularny należy z pewnością do konwencjonalnego repertuaru niezliczonych ghost stories. Tym jednak, co intryguje w Lovecraftowskim ujęciu tego motywu, jest właśnie ów bioakustyczny charakter doświadczenia. Bohatera dręczą bowiem nie głosy z zaświatów, ani też tajemnicze postukiwania poltergeistów, lecz z pozoru zupełnie naturalny „szczurzy chrobot”, objawiający się w sposób niezapowiedziany i nieuprawniony w środowisku akustycznym zamczyska, naznaczając je niesamowitą aurą, z tego tylko powodu, że źródło dźwięków pozostaje nieznane, a samo doświadczenie niedostępne innym postaciom z tej historii. Mówiąc krótko, bohater słyszy zbyt wiele[2], zaś ta zdolność wsłuchania się w akustyczne życie (po życiu) starożytnego zamku staje się jego przekleństwem i sprowadza nań szaleństwo. Gdzie wśród tego obłędu wije się jednak ścieżka, która od zaświatowych dźwięków i ezoterycznych tradycji ma nas zaprowadzić do współczesnych, poddanych mocy technologii praktyk „nagrywania w terenie”?

Paradoksalnie taki właśnie, ezoteryczny kontekst wprowadza do swych rozważań sam ojciec ekologii akustycznej, R. Murray Schafer, w odniesieniu do „słuchania przez słuchawki” (będącego elementarnym doświadczeniem każdego, kto realizował tzw. „nagrania terenowe”):

 

Dzisiaj tranzystor odradza zainteresowanie koncertami plenerowymi, podczas których odbiór przez słuchawki izoluje słuchacza w prywatnej przestrzeni akustycznej. Informacje przekazywane przez słuchawki są zawsze własnością prywatną. „Przestrzeń głowy” [head space] jest popularnym określeniem młodzieżowym, które odnosi się do niepoznawalnej żadnym teleskopem geografii umysłu. Narkotyki i muzyka są zaklęciami umożliwiającymi wejście w nią. Przy odbiorze słuchawkowym dźwięki nie tylko otaczają słuchającego, lecz wydają się dosłownie emanować z jakichś miejsc w samej czaszce, jak gdyby archetypy podświadomości prowadziły ze sobą rozmowę[3].

 

Istotne jest tu zresztą nie tyle to, czego się słucha, ile sam fakt słuchania zapośredniczonego przez słuchawki, które interioryzują źródło dźwięku, lokalizując je w obrębie ciała słuchającego, a zarazem, w połączeniu z mikrofonem, stają się swoistym narzędziem sensorycznej nadwrażliwości słuchacza. W dalszym toku swej refleksji Schafer konsekwentnie rozwija ów wątek, odwołując się między innymi do dziedzictwa Nada Jogi oraz psychologii analitycznej, zaś w przywoływanych przezeń metaforach pobrzmiewają echa tradycji mistycznych („słuchacz jako sfera”, „słuchacz jako wszechświat” etc.).

(…)

 

Artykuł ukazał się w aktualnym numerze „Fragile” nr 4 (34) 2016: MAGIA.

 

 


Przypisy:

 

[1] H.P. Lovecraft, Szczury w murach, w: tegoż, Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści, przeł. M. Płaza, Poznań 2012, s. 63
[2] Zmysłowa nadwrażliwość na dźwięki jest jedną z klasycznych figur obłędu i niesamowitości w opowieściach gotyckich co najmniej od czasów Zagłady Domu Usherów Edgara Allana Poego, dla którego bohatera „wszystkie dźwięki okrom pewnych brzmień strunowych instrumentów muzycznych były nie do zniesienia”. Zob. E.A. Poe, Zagłada Domu Usherów, przeł. S. Wyrzykowski, w: tegoż, Opowiadania, Warszawa 1989, t. 1, s. 138. Warto przy tym nadmienić, że dźwięki nawiedzające bohaterów tej noweli mają charakter „głuchy i nieokreślony”. Tamże, s. 146.
[3] R. Murray Schafer, Muzyka środowiska, przeł. D. Gwizdalanka, w: Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej, wybór: Ch. Cox i D. Warner,  Gdańsk 2010, s. 59.

 

 

 

Dariusz Brzostek - doktor habilitowany, z wykształcenia polonista, obecnie zajmuje się głównie antropologią kultury współczesnej (audioantropologia), twórczością Stanisława Lema oraz psychoanalitycznymi kontekstami twórczości literackiej i muzycznej.

Napisz komentarz


cztery + = 7

Pawlik_Fragile-baner
strachy-Fragile 136x136
button_136x136_Szymborska_Kornik
baner-halfway
mfff-logo
EKRANy_Fragile (1)