TEMAT NUMERU
ŻART

przestrzeń wypowiedzi


Marta Półtorak
PO OKRUCIEŃSTWIE ICH POZNACIE

Prawie zawsze sprawy okrutne są pomijane milczeniem lub zbywane lakonicznym komunikatem. Zwyczajnie chcemy przejść nad nim do porządku dziennego, potraktować, jako nieprzyjemną wiadomość a raczej news, który minie zgodnie z prędkością paska na dole monitora telewizyjnego. Myślimy, że okrucieństwo jest nam obce, nie tolerujemy go ani tym bardziej nie popieramy i nigdy nie chcielibyśmy się nim parać. Jednak prawda jest nieco inna. Niektórzy uważają, że nie istnieje nic takiego jak obiektywna prawda. Natomiast poznać się daje wiele odcieni ludzkich racji a każda z nich ma swoje uzasadnienie. Pomijając aksjomaty etyczno - religijne, można przychylić się do stwierdzenia, iż rzeczywiście prawda absolutna nie istnieje, jako taka a nawet jeśli, to w wersji okrutniejszej niż nam się wydaje. Oczywiście mam na myśli prawdę o mnie, o tobie i ogólnym do bólu bezdusznym tzw. zbiorowym bliźnim. W świetle takiego twierdzenia wiele może dziwić. Mnie ostatnio zadziwia to, iż pomimo wielu wieków starań nasza cywilizacja nadal opiera się na dwóch filarach - zdradzie i sile.

Dwadzieścia wieków chrześcijaństwa zdawałoby się ugruntowało poczucie niezbędności miłosierdzia. System chrześcijański, jako źródło wartości przeciwstawiło miłosierdzie właśnie okrutnej zdradzie. Po dokładnej analizie tego, co zaszło na trasie między Ogrodem Getsemani a Golgotą jasno wynika, że fundamentalna zasada wiary chrześcijańskiej oparta jest na zdradzie.

Judasz zdradził Jezusa, Piotr się go zaparł, wczesnośredniowieczni papieże traktowali swój urząd jak intratną fuchę, nie wspominając o Borgiach. Okrutnych zdrad dopuszczali się chrześcijańscy kolonizatorzy odległych lądów a także chrześcijańscy reprezentanci władzy w okresie wielkich wojen XX w, gdzie wybierając mniejsze zło popierano zbrodnicze reżimy nie chcą dostrzec ich okrutnego oblicza.


W dalszym toku rozumowania należy uznać, że drugim filarem naszego obszaru kulturowego jest cywilizacja starożytnego Rzymu, traktowana jako matryca dla systemów społecznych, które w chwili obecnej są dominującym modelem na świecie.

Już Ewangelia św. Marka zwracała uwagę na rolę Jezusa, jako silniejszego od wszystkich ziemskich potęg. Wynikało to względu na fakt, że kierowana była do Rzymian. Naród rzymski w swojej masowej wyobraźni stawiał na potęgę i siłę. Rzymianie byli miłośnikami i skutecznymi krzewicielami kultu imperialnego. Nieznane było im poczucie miłosierdzia a nawet przebaczenia, nie wspominając o pokorze. Okrutni cesarze, okrutne metody prowadzenia wojen i zarządznia zgodnie z ideą "dziel i rządź" mocno splotły się a wręcz wplotły w miłosierne ideały chrześcijaństwa, które samo zaczęło najmocniej akcentować zależność - kara i wina.

Jak mocno zakorzeniony został w naszej świadomości ten schemat świadczy życie ludzi, którzy nie mają sobie nic do zarzucenia, zawłaszcza w moralnym znaczeniu, gdyż wybór pomiędzy krzywdą a milczeniem wydaje się naturalny.

Zawsze wybieramy drogę pomiędzy Piotrem a Judaszem. Jeden i drugi stał się ikoną, archetypem wyboru mniejszego lub całkowitego zła.

Piotr kaja się, i sam siebie okrutnie traktuje, jako winnego a Judasz nie potrafi się wyzbyć egoizmu i woli zatracenie niż przyznani do winy, błędu i zadośćuczynienie.

Zamiast tak prostej postawy preferuje się dewocję, bezmyślne skrupulanctwa i narzucanie znaczenia formy nad treścią.

Kicz religijny jest zjawiskiem bardziej złożonym niż tyko brak gustu. W zasadzie można powiedzieć, że wynika z założeń kulturowych. Kiedy się zetknęłam z zarzutem kierowanym w stronę, katolicyzmu o to, że jest religią hipokrytów spotkało się to z moim oporem.

Sama wyrastałam w takim środowisku i nie spotkam się z przejawami mocnej hipokryzji. Ale im dalej w las, tym więcej drzew a idąc tym tropem to im więcej lat życia i doświadczeń, tym więcej znaków zapytania. I jakże okrutnie wnioski.

Chociażby fakt, że jedna z wyroczni uznająca się za sumienie narodu i świata, niby prawowita polska rozgłośnia świętuje swoje urodziny, gdzie msza św. jest tylko tłem i pretekstem do sprzedaży telefonów, kart kredytowych i dekoderów... Do tego należy dodać jeszcze cagiełkę w postaci tego, co dzieje się w tzw. prawych katolickich rodzinach. Zdrady, kłótnie, pijaństwo, okrutne traktowanie się nawzajem przez członków rodziny, chamstwo, nienawiść, wywlekanie brudów dla korzyści, choć i tak w praktyce przymykamy na nie oko, tolerowanie patologii, promowanie debilizmu i wreszcie egoizm nasz powszedni.

Preferując judaszowskie podejścia do życia oparte na zasadzie - ja, mnie, moje.- nastawiamy się na asertywne wyrażanie emocji, ale dajemy takie prawo tylko własnym emocjom, w myśl zasady - ja światły i asertywny - ty prymitywny i agresywny.

Dziś nie okrutna przyroda nas niszczy, powoduje, że przegrywamy życie, dziś nawet przyrody nie zauważamy. Naturalnym środowiskiem człowieka XXI w. jest posiadanie. Trzydzieści przysłowiowych srebrników przybiera kształty dóbr wszelakich, które mogę nas wyróżnić, dać pozycję i znaczenie względem innych,

Okrutny Armagedon odradza się w każdym pokoleniu, choć wszyscy młodzi obiecują, że będą inny niż ci, co odchodzą.

Połączenie chrześcijaństwa z rzymskim modelem funkcjonowania państwa a także adaptacja lokalnych zwyczajów doprowadziły do okrutnej mieszalniki, gdzie Bóg nie jest przyjacielem i bratem czy dobrym ojcem, ale przybiera szaty pogańskiego bóstwa. Staje się straszakiem, najwyższą instancja, egzekutorem. Wiara nie polega już na tym miłosiernym i braterskim współżyciu pomiędzy braćmi chrześcijańskim, ale na potępianiu i wyrażaniu wyroków niczym cezar w amfiteatrze - kciuk w górę lub kciuk w dół.

Ale najgorsze jest to, że środowiska pretendujące do moralnych pochodni w naszym kraju kompromitują się nieznajomością zasad religii, którą czują się powołane szerzyć.

Myślę, moi drodzy tzw. Słuchacze, że dziś Jezus przyszedłby podobnie jak dwa tysiące lat temu - co zapewne nie byłoby wam na rękę - do prostytutek, gejów, więźniów, morderców a nawet folksdojczów nie wspominając o urzędnikach Unii Europejskiej. Do każdego kto nie zna lub odpuścił sobie jego naukę, do ewangelicznych synów marnotrawnych. Co zaś powiedziałaby tym , którzy z jego imieniem na ustach, sieją nienawiść, zakłamanie, obłudę i ksenofobię - "po okrucieństwie ich poznacie"?

PRZESTRZEŃ WYPOWIEDZI >> ŻART
Zapraszamy do dzielenia się opiniami na temat artykułów zamieszczonych w aktualnym numerze "Fragile", a także do pisania o tym, co pominęliśmy - do dzielenia się przykładami żartu w kulturze etc. Wypowiedzi nie są redagowane. Są jedynie sprawdzane pod kątem spójności z tematem. Nadsyłane teksty mogą być rozbudowanymi wypowiedziami, mogą być także zwięźle ujętymi uwagami. Liczymy na coraz większą aktywność naszych Czytelników. Ta przestrzeń jest dla Was!:)

Zuzanna Sokołowska - Krótka historia śmiechu
Skłonność człowieka do żartowania, radości czy śmiechu jest czymś tak naturalnym i wrodzonym, że na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z prawdziwych mechanizmów rządzącymi... >>


Marta Półtorak - Ten tekst miał być całkiem inny...
...jednak zrządzeniem okrutnego figla losu wszystko, co zawierała treść poprzedniego materiału zdewaluowało się pewnego sobotniego, kwietniowego ranka... >>

"Fragile" EKO

Drodzy Czytelnicy, przygotowywany numer o ekologii ukaże się z opóźnieniem... więcej >>

"Fragile" dla Slawistów ATH

Pismo kulturalne "Fragile" publikuje teksty o poezji, prozie polskiej, serbskiej (M. Żivanoić, M. Mitrović, E. Halilović, V. Stojnić, P. Matović), rumuńskiej (Gellu Naum), rosysjskiej (Oksana Robski). Dla przyjaciół Koła Naukowego Slawistów ATH w Bielsku-Białej mamy kilka egzemplarzy w siedzibie koła na hasło "Fragile". Szczegóły

"AnKa. Sennik byłej poetki"

Nowa książka Anny Kapusty - współpracowniczki "Fragile"

Dla "Fragile"

Zachęcamy do wsparcia wydawania Fragile...

Przestrzeń wypowiedzi to miejsce na Wasze wypowiedzi na temat numeru - Żart.

Napisz...

© Copyright Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie. Wszelkie prawa zastrzeżone