przestrzeń wypowiedzi
Zuzanna Sokołowska
Krótka historia śmiechu
Skłonność człowieka do żartowania, radości czy śmiechu jest czymś tak naturalnym i wrodzonym, że na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z prawdziwych mechanizmów rządzącymi tymi zjawiskami. Już starożytni filozofowie zainteresowani wartością pozytywnych emocji, próbowali rozwikłać przyczyny dobrego humoru. Platon wysunął pesymistyczną teorię, w której zakładał, że pozornie dobry nastrój jest manifestacją agresji. Zauważył, że największą wesołość człowieka budzą wszelkiego rodzaju wady, głupota i absurdy zauważane w wypowiedziach i otaczanych zjawiskach, do których podświadomie odczuwamy pogardę i wyższość. Śmiech interpretował także jako reakcję na przykre emocje, którymi są wstyd i zażenowanie. Na szczęście późniejsi badacze podchodzą do tego zjawiska bardziej optymistycznie. Michaił Bachtin łączy pozytywne emocje z naturalną skłonnością do zabawy, w której można wyzwalać wszystkie, ukryte na co dzień instynkty. W swojej książce "Twórczość Franciszka Rabelais'go a kultura ludowa Średniowiecza" zauważa, że śmiech nie stwarza żadnych ograniczeń i zakazów, gdyż jest podskórną próbą przezwyciężenia strachu. Ta radosna reakcja jest zwycięstwem nad niezrozumiałymi aspektami rzeczywistości, potęgą przyrody czy lękiem przed swoją własną naturą, uwikłaną w dylematy moralne i wypartymi w wyniku zahamowań kulturowych pragnieniami. Według Bachtina ten pokonany strach przybiera postać "czegoś pokracznego, w formie opacznych symbolów władzy i przemocy, w komicznych obrazach śmierci, w zabawnych rozszarpywaniach. Wszystko co było groźne, staje się śmieszne". W upodobaniu człowieka do zabaw tkwi podświadoma próba zerwania ze wszelkimi ograniczeniami i schematami, które negatywnie wpływają na rozwój jednostki, dlatego też Bachtin umieszcza radość i śmiech w sferze profanum. W średniowieczu taki charakter miały święta głupców (festum stultorum) oraz święta osła (festum asinarium), które degradowały wszelkie wartości, którymi żyło się na co dzień.
Karol Darwin zauważył, że intensywna radość doprowadza to bezcelowych ruchów, do tańczenia, klaskania, tupania i głośnego śmiechu. Przyczyn tych reakcji upatrywał w nieoczekiwanych i zadziwiających człowieka sytuacjach, które nazywał nadmiarem energii. Powołując się na Herberta Spencera, Darwin uważał, że owy nadmiar znajduje swoje ujście w śmiechu, który nie jest typowo ludzkim odruchem. Uśmiechanie ma swój odpowiednik u małp, które gdy okazują uległość lub chcą się przypodobać, podwijają wargi, ukazując zęby i otwarte usta. Zwrócił także uwagę na łzy pojawiające się w trakcie konwulsyjnego śmiechu. Miało to dla niego związek z osobowościami histerycznymi, które na przemian płaczą, jak i się śmieją, jak również niczym nieograniczoną ekspresją emocji. Zauważył, że zjawisko to najczęściej powtarza się u Hindusów i Chińczyków, a także tubylców australijskich, których do łez doprowadzały zabawy w naśladownictwo innego członka plemienia. Europejczycy podobnie reagują na zabawną mimikę twarzy czy przedrzeźnianie innej osoby, stąd też sporą popularnością cieszą się do dzisiaj kabarety i programy rozrywkowe, które dostarczają sporej dawki pozytywnych emocji.
Henri Bergson w eseju o komizmie, poruszył ciekawe zagadnienie sposobów i sensu użycia komizmu, a zatem działania psychicznego, słownego lub fizycznego, którego celem jest wywołanie śmiechu. Definiuje i analizuje komizm jako sposób przeniknięcia do wspólnoty ludzkiej, w której można badać zależności i zachowania innych ludzi, gdzie śmiech przyjmuje rolę katalizatora negatywnych emocji. Człowiek nie ma siły na to, by żyć w ciągłym napięciu i stawiać czoło nowym zdarzeniom i wyzwaniom, zachowując przy tym nieustanną czujność. Śmiejąc się pozwalamy sobie na chwile odprężenia i błogie lenistwo, które jest konieczne do utrzymania jako takiego ładu w społeczeństwach. Śmiech zatem jest pozostałością procesu przystosowania jednostki do życia w społeczeństwie. Zygmund Freud badał zjawisko dowcipnego nastroju człowieka pod względem indywidualnej jednostki. Uważał, że skłonności do żartowania i śmiechu człowieka są efektem ekspresji nieświadomości, ponieważ śmiejemy się tylko wtedy, gdy zostajemy zaskoczeni i gdy nie wiemy dokładnie, co nas tak naprawdę rozbawiło. Freud uważał, że tak naprawdę śmieje się nasza nieświadomość, która rozumie prawdziwy sens żartu. Zaznaczał także dowcip różni się od innych rodzajów działania nieświadomości tym, że jest jednym z rytuałów kulturowych i wymaga słuchacza. Opowiadając lub robiąc żarty związane z tematyką seksualną, jednostka łagodzi napięcie erotyczne i przybliża swoje więzi z innymi ludźmi. Freud także zwracał uwagę na treści dowcipów, które są nacechowane dwuznacznościami, rubasznością, czasami przekleństwami. Uważał to za kolejny przejaw nieświadomości, która buntuje się przeciwko ograniczeniom narzuconym przez rzeczywistość. Uwolnienie się nieświadomości powoduje rozkosz przezwyciężenia codziennej zdroworozsądkowości, jak i zadowolenie z osiągnięcia punktu wspólnego ze swoim ukrytym ja. Stąd też sławne stwierdzenie Freuda, że dowcip jest łajdakiem o rozdwojonym języku.
Współczesna nauka bada zjawisko śmiechu i dowcipu z pozycji struktur mózgowych człowiek i jego reakcji na zabawne sytuacje. Zauważono, że mózg w przypływie ekstatycznego szczęścia czy radości wydziela endorfinę, która działa znieczulająco zarówno na ból fizyczny, jak i psychiczny. Mózg nie pozwala się zbyt długo ekscytować pozytywnym wrażeniom, gdyż nadmiar tego hormonu może spowodować trwałe uszkodzenie układu nerwowego, stąd krótkotrwałość doznawanego przeżycia. Nie zmienia to faktu, że śmiech ma drogocenne znaczenie dla zdrowia jednostki, która śmiejąc się przez dłuższą chwilę, wprawia w ruch wszystkie mięśnie tułowia, które są w tym czasie dotleniane. Robert Lynch w tekście "Evolution and Human Behaviour" zauważył, że śmiejemy się zawsze z tego, co jest lub może być prawdziwe. Konkluzja ta ma dość istotne znaczenie, ponieważ śmiejąc się, ujawniamy nasze preferencje, stereotypy i upodobania. Wszystko to tworzy niezwykłe więzi międzyludzkie, mające związek z podzielaniem poczucia humoru jednostki. W ten właśnie sposób można odnaleźć zrozumienie i akceptację, która zmniejsza poziom frustracji i smutku, z którymi na co dzień borykają się ludzie. Poczucie humoru zapewnia łatwiejsze życie, które pomimo swojego źródła w ukrytej agresji i chęci poniżenia, sprawia, że stajemy się bardziej otwarci i zdystansowani do rzeczywistości, która niejednokrotnie sprawia nam mniej lub bardziej przyjemne psikusy.